Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katowice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katowice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Weekend z kijami


W miniony weekend rozpoczęły się dwa cykle zawodów biegowo-nordicowych. Pierwszy z nich to "Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa" zorganizowany przez Amatorski Klub Biegania "Pędziwiatr" Gliwice.

Biuro zawodów
Impreza miała swój debiut, który w mojej skromnej opinii był bardzo udany ... łatwy dojazd, niska opłata startowa w wysokości 10 zł, parking dla zawodników, miła obsługa w biurze zawodów, bardzo dobrze oznaczona trasa o długości 10,35 km (trzy pętle po 3,45 km), przebiegająca po duktach leśnych i szutrowych ... i to, co było najważniejsze przy temperaturze -14 stopni ... pyszna gorąca herbata z cytryną :-)
Trasa
Na starcie Nordic Walking zjawiła się grupa znanych i utytułowanych zawodników (wśród biegaczy również nie zabrakło znanych mi, z rozmaitych tras, twarzy) ... Ryszard Kłyś, Krzysiu Duda, Mariusz Masiarek, Łukasz Dziano ... co tylko zapowiadało wspaniałą rywalizację ... i tak też właśnie było ... tempo było mocne, jak na takie warunki, walka fair play do ostatnich metrów i ostatecznie pierwsza trójka w kategorii OPEN wyglądała następująco:
1. Ryszard Kłyś
2. Karol Schröder (I miejsce kat. M 30)
3. Krzysztof Duda

Od lewej: Katarzyna Turko, Sergiusz Białucha, ja, Mariusz Masiarek, Ryszard Kłyś
Gratuluję Organizatorom udanego debiutu, dziękuję za świetną zabawę i jeżeli terminy pozwolą to postaram się być na kolejnych startach.

Terminy kolejnych "Prowokacji":
22 luty, 22 marzec, 19 kwiecień, 24 maj, 14 czerwiec, 26 lipiec, 23 sierpień, 20 wrzesień, 25 październik, 22 listopad, 13 grudzień.

Drugą imprezą cykliczną, która wystartowała w ten weekend jest już czwarta edycja znanego i lubianego Panewnickiego Biegu Dzika. Pisałem o niej już wiele razy więc wybaczycie, że nie będę się rozpisywał o organizacji ... bo wiadomo, jak coś organizuje August Jakubik to musi być perfekcyjne :-)

Trasa
Nowością był natomiast debiut w tej imprezie Kajusa, który w nosidełku na plecach Kasi zwiedzał lasy panewnickie i zrobił pierwsze 4882 metry w kierunku statuetki Dzika.

Kajus na plecach mamusi Kasi
A kuku!
Wśród kijkarzy rywalizacja nie była tak zacięta, jak w dzień poprzedni. Po zakończeniu zawodów przez Marcina Hałasa po drugim okrążeniu (spieszył się do Szczyrku, by wziąć udział w następnych zawodach) przycisnąłem troszkę bardziej na trzecim kółku i było po wszystkim ... czwarte szedłem sam, aż do momentu kiedy spotkałem Ilonkę z grupy nordicowej Stadionu Śląskiego, porozmawialiśmy chwilę i weszliśmy razem na linię mety :-) Potem już nie pozosało nic innego, jak tradycyjne ognisko i pieczenie kiełbaski ... I w taki oto sposób upłynął mój weekend ... mam nadzieję, że Wasz był równie aktywny i przyniósł wiele radości, i satysfakcji z osiągniętych wyników.

Dobre towarzystwo na trasie to podstawa
Pierwszy krok ku statuetce dzika

Terminy kolejnych "Dzików":
23 luty, 16 marzec, 13 kwiecień, 11 maj, 15 czerwiec, 20 lipiec, 17 sierpień, 14 wrzesień, 19 październik, 16 listopad, 14 grudzień.

Biegamy i Maszerujemy z Sercem
W imieniu Organizatorów zapraszam do wzięcia udziału w obu imprezach, terminy nie kolidują ze sobą więc można ukończyć oba cykle z wymaganą ilością startów, by otrzymać specjalne nagrody.

Zapraszam i pozdrawiam,
Karol

niedziela, 8 grudnia 2013

III Panewnicki Dziki Bieg - Finał


Na 5 minut przed ostatnim Dzikiem w tym roku
Dzisiaj zakończyła się III edycja popularnego "Biegu Dzika". Udało mi się wziąć udział w 8 z 12 startów, dzięki czemu otrzymałem pamiątkową statuetkę. Po raz kolejny zmierzyłem się na trasie z Maćkiem Majcherczykiem ... i znowu był dla mnie poza zasięgiem, zdecydowanie lepiej rozłożył siły i był na mecie jakieś 2 - 3 minuty przede mną. Gratulacje Maćku - jesteś ostatnio nie do pokonania. Ku mojej radości na trasie pojawił się również Marcin Hałas (doskonały górski zawodnik), który wraca do formy po operacji kolana i który przez cały następny rok będzie ścigał się ze mną w kategorii M30 ... będzie się działo :-)

Moje trofeum
Podsumowując to wszystkie 8 startów uważam za udane, widać jak miesiąc po miesiącu moje czasy są coraz lepsze. To tak naprawdę na tej trasie uczyłem się i nadal się uczę jak dobrze technicznie chodzić z kijami. Trasa jest przecież bardzo wymagająca i w zależności od pór roku bardzo się zmienia. To również tutaj poznałem wielu wspaniałych biegaczy i kijkarzy, osoby które podziwiam i od których tak wiele się nauczyłem przez ten rok. To na Dziku pierwszy raz miałem okazję maszerować z medalistami mistrzostw Polski i Świata. Uwielbiam tutaj być i pokonywać każdy metr tej trasy, w dużej mierze to również zasługa panującej na "Dziku" atmosfery i wspaniałej organizacji, August wraz z żoną Krystyną i całą drużyną robią naprawdę kawał wspaniałej roboty i mam nadzieję, że starczy im sił i chęci na przeprowadzenie kolejnych edycji. Chciałbym w przyszłym roku być tutaj tak często jak to tylko będzie możliwe i po cichu liczę, że terminy 2014 nie będą kolidowały z Pucharem Polski, w którym bardzo chciałbym wystartować. Teraz pozostaje już tylko czekać na pierwszy start IV edycji, który ma nastąpić 26 stycznia ale podobno już z odrobinę zmienionym regulaminem. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę się doczekać na pokonanie kolejnych Dzikich kilometrów.

Z Anią i Jarkiem
Był to również start, w którym na poważnie miały okazję się sprawdzić buty Icebug PHYTO2 BUGrip. Trzymały się trasy idealnie, zero jakiegokolwiek poślizgu, na koniec po 20 km leśnej trasy żadnych śmieci w butach ... po prostu super :-) ale cały test tych butów opublikuję na początku stycznia, bo jak na razie mają na liczniku tylko 80 km.

I na koniec moje "dzikie" statystyki:

starty: 8/12
okrążenia: 32
dystans: 156 km 224 metry
czas: 18:55:31

Miejsca i czasy:

styczeń - II miejsce, 02:30:18
luty - I miejsce, 02:29:50
marzec - II miejsce, 02:23:39
kwiecień - III miejsce, 02:22:30
maj - I miejsce, 02:20:30
sierpień - I miejsce, 02:12:13
listopad - II miejsce, 02:19:12
grudzień - II miejsce, 02:17:16

Widzimy się 26 stycznia o godzinie 11:00 na inauguracji IV edycji Dzika. Obecność obowiązkowa.

niedziela, 24 listopada 2013

ALTUS CUP 2013


"ALTUS CUP" Mistrzostwa Polski w biegu po schodach. Jeszcze miesiąc temu nie miałem zamiaru tu startować ... z dwóch powodów ... po pierwsze organizator Stefan Kalinowski i Stowarzyszenie Biegów Górskich z Jastrzębia Zdroju ... po drugie wysoka opłata startowa (50 zł i 70 zł w dniu zawodów, co wychodzi ponad 10 zł za minutę biegu). 
Gdy przybyłem dzisiaj do biura zawodów ... to mogę powiedzieć, że się nie rozczarowałem ... wszystko było beznadziejnie jak zwykle ... brak szatni, brak depozytu, brak pakietu startowego ... tylko numerek startowy, agrafki i bawełniana koszulka ... start oczywiście się opóźnił o 20 minut ... jak długo trwał sam bieg nie jestem pewien, ponieważ gdy skończyłem swoją wspinaczkę po schodach, odebrałem medal i małą butelkę wody mineralnej, zjechałem windą na dół (jak zauważył jeden z zawodników ... cytuję: "znając Stefana to jestem zdziwiony, że winda jest darmowa) ... pozbierałem rzeczy i poszedłem do domu ... odpocząłem, zjadłem obiad i wróciłem na imprezę ... gdy dotarłem na miejsce to jeszcze musiałem odczekać 30 minut na wyniki i kolejne 30 minut na losowanie paru marnych nagród ... na dekorację się nie doczekałem ... bo było jakieś zamieszanie z wynikami ... więc poszedłem do domu.

Niezależnie od tego jestem zadowolony z wyniku, poprawiłem swój czas z poprzedniego roku o 5 sekund, niby niewiele, ale patrzac na to, że tym razem nie było żadnych specjalnych przygotowań i to, że nadal borykam się z kontuzją ... to uzyskany czas jest OK. 
  
Z siostrą na starcie

Jeszcze 15 sekund

Już na dole  

"Jagódka"


niedziela, 17 listopada 2013

Listopadowy Dzik


O tym cyklicznym biegu w lasach Panewnickich napisano już chyba wszystko ... zatem rozpisywać się nie będę. I tym razem było tak jak być powinno ... ponad 400 osób na starcie, w tym 56 osób z kijkami, super organizacja, piękna pogoda ... lepiej być nie mogło ... chociaż w sumie mogło, bo zająłem dzisiaj drugie miejsce :p po wspaniałej walce z Maćkiem Majcherczykiem.



A już 8 grudnia ostatni "Dzik" w tym roku i tym samym nastąpi zakończenie III edycji wraz z rozdaniem nagród dla najwytrwalszych zawodników.

niedziela, 10 listopada 2013

Grand Prix z Biegiem Natury - bieg 1/6



Cykl wystartował!!! I całkiem fajnie to wyszło, co jest dość miłym zaskoczeniem, nie obyło się oczywiście bez małego zamieszania ... ale to i tak pikuś przy tym co się działo wcześniej. A było to tak ... konkurs na trasę w Katowicach od początku wzbudzał wiele kontrowersji ... bo trasa, która zebrała najwięcej głosów nie była w Katowicach ... potem organizatorzy zdecydowali się na Starganiec ... aby rzutem na taśmę przenieść zawody na Muchowiec (tak została nazwana trasa), a tak naprawdę na teren Giszowca ... no ale ważne, że ostateczna wersja trasy została zatwierdzona, ma dobry dojazd i jest naprawdę bardzo fajna.

Team Night Runners

Na stronie internetowej niestety nadal panuje bałagan ... nie da się zarejestrować drużyny, nie da się wybrać Nordic Walking w formularzu, co też było przyczyną dzisiejszego małego zamieszania. Ale to już nie ma znaczenia ... o godzinie 10:50 ustawiłem się wraz z innymi kijkarzami na końcu stawki (nie było nas zbyt wielu ... chyba tylko 10 osób) i punktualnie o 11:00 nastąpił start.


Trasa na samym początku odrobinę za wąska, ale po 1 km stawka na tyle się rozciągnęła, że szło się bardzo przyjemnie ... błota było niewiele, sporo liści, było trochę ślisko i kilka osób przypłaciło to niegroźnymi potknięciami.


Po niecałych 32 minutach przekroczyłem linię mety z solidną przewagą ponad 5 minut nad kolejnymi kijkarzami ... wyprzedając w trakcie kilku wolniejszych biegaczy.
Następny start już 7 grudnia ... z czystym sumieniem ... polecam :-)


Ps. Przed chwilą się dowiedziałem, że trasa ponownie zmieniła nazwę ... na "Katowice Stawy Janina - Barbara".

niedziela, 20 października 2013

VI Katowicki Festiwal Biegowy - Maraton Kukuczki


   To był bardzo ważny start dla mnie, sprawdzian aktualnej kondycji i tego czy kontuzja, której nabawiłem się w poprzednim starcie jest bardzo dokuczliwa i czy pozwoli mi przynajmniej na utrzymanie dobrej formy przez Nordic Walking.

Z Bogusią przed startem
   Zacząłem bardzo spokojnie maszerując za Bogusią Kupibidą, bacznie czekając na reakcję kolana. Na pierwszym okrążeniu dwa razy dość mocno mnie szarpnęło i szczerze mówiąc przeszło mi przez myśl, żeby zejść z trasy ... ale jakoś zmusiłem się do drugiego kółka. Miałem wrażenie, że wraz z upływającymi kilometrami ból zdecydowanie malał ... ale w dalszym ciągu trzymałem się parę metrów za Bogusią.

Kibic nr 1
   Gdy rozpoczęliśmy trzecie okrążenie podszedłem bliżej by móc trochę porozmawiać ... ale mniej więcej w połowie kółka zerknąłem za plecy i zobaczyłem, że Krzysiu Buroszek zbliżył się tak na 5-7 metrów ... więc powiedziałem, że się zrywam i przyśpieszyłem zdecydowanie ... tuż po rozpoczęciu czwartej pętli wymieniłem kijki ... odłożyłem SWIX CT4 (moje pierwsze kije NW), które zostały dzień wcześniej przycięte na 124 cm i miały założone dość ciężkie gumowe końcówki, a wziąłem w dłonie EXEL CURVE PRO leciutkie jak piórko i od razu pomknąłem szybciej ... gdy zobaczyłem, że mam w miarę bezpieczną przewagę około 300 metrów zwolniłem  i kontrolowałem swoje tempo ... na piątym i ostatnim okrążeniu znowu przyśpieszyłem, potem w okolicach 1,5 km zwolniłem, żeby ostatni kilometr przejść naprawdę mocno i szybko. Na metę wszedłem z wielkim uśmiechem (chyba pierwszy raz), ale zdjęcia nie mam ... bo bateria w aparacie padła na 2 minuty przed moim wejściem na linię mety. Start uważam za bardzo udany, był to mój trzeci półmaraton Nordic Walking i trzecie podium na tym dystansie.

Orzeźwienie i wymiana kijków
   Organizacja biegu bardzo dobra, jak to ma miejsce na imprezach nad którymi czuwa August Jakubik, jedyne co mi osobiście nie podeszło do posiłek ... gulasz, który według mnie był bardzo przeciętny.
Mimo, że czas nie był zbyt dobry 02:37:19 to jestem bardzo zadowolony z wyniku, to zwycięstwo było mi bardzo potrzebne, bo po ostatnich słabszych występach morale nie były na takim poziomie na jakim być powinny. Teraz kilka dni odpoczynku i w następny weekend czekają mnie kolejne starty Nordic Walking.

Upragnione podium
Zwycięski zestaw 

niedziela, 13 października 2013

Köln Marathon - dzień trzeci


Dzień rozpoczął się zgodnie z planem ... pobudka o 7:00, śniadanko, powrót do pokoju, godzinka drzemki :-) O godzinie 10:00 razem z Marcinem i Magdą udaliśmy się na start. Wszystko przygotowane perfekcyjnie, trasa i miejsce startu doskonale zabezpieczone, duże szatnie, kilka ciężarówek przygotowanych na przyjęcie depozytu i przetransportowanie go na metę. Do tego tysiące biegaczy, bardzo duża liczba zawodników startująca na rolkach, zawodnicy HandBike, dzieci ze szkół przygotowane do sztafety maratońskiej ... i niezliczona ilość kibiców. Około godziny 11:00 zaczynamy się z Marcinem powoli przedostawać do naszej strefy startowej, Magda zostaje z aparatem na wcześniej wyznaczonej pozycji :-).


Poszukiwanie najlepszych miejsc do robienia zdjęć

Punktualnie o godzinie 11:30 rozpoczyna się odliczanie i następuje start Köln Marathon ... dotarcie do linii startu zajmuje nam około 12 minut ... włączam zegarek i zaczyna się mój drugi maraton ... plan jest ambitny, zamierzam poprawić swój czas, który uzyskałem rok temu we Wrocławiu o godzinę, jestem na to kondycyjnie i psychicznie przygotowany ... 03:30 - 03:35 jest w zasięgu.




Pierwszy kilometr 5:05, drugi 5:02 i tak cały czas w okolicach 5:00 - 5:05 ... aż do momentu gdy znajduję się na wysokości tabliczki informującej o dziewiątym kilometrze ... nagłe gwałtowne szarpnięcie po zewnętrznej stronie lewego kolana ... jest tak bolesne, że na chwilę muszę się zatrzymać i usiąść ... mijający biegacze pytają się czy wszystko ok ... kiwam twierdząco głową, sięgam do kieszonki po tabletki przeciwbólowe ... podnoszę się i niepewnym krokiem ruszam dalej ... na 10 km patrzę na zegarek 00:51:47, nie jest źle ... zaczynam mieć nadzieję, że to może tylko jakiś przejściowy ból ... ale 100 metrów dalej okazuje się, że tak naprawdę to koniec na dzisiaj z poważnym bieganiem ... ból wraca ze zdwojoną siłą i to co dzieje się w mojej głowie jest naprawdę trudne do opisania ... zdecydowanie zwalniam, starając się oswoić z bólem ... na połówce mam czas 01:53:31, co jest czasem całkiem przyzwoitym ... gdzieś w głowie zaczyna się tlić nadzieja ... jak się nie pogorszy to chociaż 4 godzinki złamię. I tego się trzymam aż do 30 km ... gdzie kolano postanowiło powiedzieć STOP ... zerkam na zegarek ... 02:48:56 ... dzieje się najgorsza możliwa rzecz ... staję, wiem że to już jest koniec ... kilka minut na pozbieranie myśli i zaczynam powolny marsz. Okazuje się, że podczas marszu kolano prawie wcale nie boli, więc przyśpieszam ... mijają mnie kolejni biegacze, a ja mijam kolejne tabliczki wyznaczające przebyte kilometry. Momentami zapominam o kontuzji i zaczynam biec, ale za każdym razem taki zryw kończy się po 200 - 300 metrach i znowu przechodzę do marszu i bramkę wyznaczającą 40.7 km mijam z czasem 04:15:53 ... zostało ostatnie 1.5 km ... przechodzę w bolesny trucht by nie przechodzić przez linię mety, a bez względu na wszystko przez nią przebiec ... i to się udaje, wbiegam na metę, zegar pokazuje 04:27:12 ... dostaję medal, ale w pierwszym momencie mnie on nie cieszy, jestem wściekły na moją nogę, na to, że nie wyszło wszystko tak jak planowałem, czuję totalną bezsilność ... podchodzę do barierki ochronnej, opieram się o nią, daszek z czapki opuszczam na oczy i pozwalam sobie na moment słabości, by łzy oczyściły mnie z tych negatywnych emocji. I tak mija ... chyba z 5 minut ... głębokie oddechy, wyciszam się, jest mi zdecydowanie lepiej ... zaczynam się cieszyć tym co się wydarzyło, ukończyłem swój drugi maraton, mimo wszystkich przeciwności, kontuzji, moja wola walki i chęć pokonania czy raczej przetrwania dystansu okazała się silniejsza od wszystkich przeciwności.


Ostatnie metry
Takie tłumy kibiców były na całej trasie

Kibice byli obecni na całej trasie biegu, wyglądali i pozdrawiali biegaczy z okien swoich mieszkań, ustawiali głośniki z muzyką, całymi rodzinami spędzali dzień przed domami na kibicowaniu, pozdrawiali nas z ogródków letnich przy restauracjach, częstowali piwem, rozkładali grille, było kilkanaście bardziej zorganizowanych grup, zespoły muzyczne, bębniarze taiko. To było coś niesamowitego, z taką atmosferą nie spotkałem się nigdy wcześniej na żadnym biegu i muszę przyznać, że jest to bardzo motywujące, dzięki tak wspaniałym kibicom można znaleźć w sobie dodatkowe pokłady energii i dać z siebie jeszcze więcej na trasie.

Jedna z wielu kapel przygrywających biegaczom

Chciałem również bardzo serdecznie pogratulować Marcinowi Stańczykowi, który był drugim reprezentantem naszego miasta, a dla którego był to pierwszy maraton. Ukończył go w świetnym stylu łamiąc w debiucie barierę 4 godzin. Gratulacje!


Marcin na 30 sekund przed zostaniem Maratończykiem

Köln Marathon był wspaniałą przygodą, chciałem tutaj podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego wyjazdu: Urzędowi Miasta Katowice za zorganizowanie konkursu i za to, że to właśnie mnie wybrali jako reprezentanta Katowic. Podziękowania składam również na ręce Marcina Stańczyka i Magdaleny Płazy za wspaniałe towarzystwo podczas tego wyjazdu, dla Moniki Winkler za niezapomniany wyjazd do Wisły :-) oraz dla Agnieszki Pilawskiej za wspólne treningi i plany treningowe, których bardzo starałem się przestrzegać :-) Ukłon należy się również sponsorowi SklepBiegacza.pl za przygotowanie stroju sportowego oraz dla Centrum Diagnostyki Sportowej "Diagnostix" za przeprowadzenie wyczerpujących testów.


Kiepski czas Tato, ale medal dobry :-)

Specjalne podziękowania dla mojej kochanej żony Kasi i syna Kajusa za wsparcie  podczas przygotowań i za kibicowanie, buziaki dla mojej mamy i siostry, które były chyba bardziej przejęte tym wyjazdem niż ja :-) ale dzielnie to zniosły. Dziękuję również za ogromne wsparcie od moich znajomych na Fejsbuku i poza nim, za ogrom sms-ów (przepraszam, ale nie byłem w stanie na wszystkie odpowiedzieć). 

Dziękuję za tę wspaniałą przygodę!!!


piątek, 11 października 2013

Köln Marathon - dzień pierwszy

 
   Kolonia przywitała Nas deszczem, ale na szczęście prognoza pogody na niedzielę jest bardziej optymistyczna ... 12 stopni bez opadów ... idealnie do biegania. Prosto z lotniska udaliśmy się do hotelu, który znajduje się w samym centrum miasta.
Parę minut odpoczynku, a następnie spacer do biura zawodów w celu odebrania pakietów startowych ... miasto jest już przygotowane do biegu, wszędzie wiszą plakaty, znaki informacyjne, część ulic jest już zamknięta, po prostu czuje się atmosferę biegu :-) Biuro zostało umieszczone na dużej hali, w której odbywa się Köln Marathon Expo ... dziesiątki stoisk ze sprzętem do biegania w specjalnych promocyjnych cenach, naprawdę wszystko co biegacz może potrzebować :-)


Po wyjściu z Expo idziemy jeszcze na mały spacerek ... ulice pełne rozśpiewanych kibiców piłki nożnej ... za chwilę ma się rozpocząć mecz Niemcy - Irlandia Północna. My udajemy się grzecznie do hotelu ... i tak kończy się pierwszy dzień tej przygody.

niedziela, 15 września 2013

Katowice Business Run


"Biegacze z Sercem Team I" od lewej: Karol, Marta, Leszek, Kuba, Paulina

   Doskonała impreza, bardzo dobry wynik, piękna pogoda. Wszystko poszło zgodnie z planem :-)
Organizatorzy zmiażdżyli wszystkie biegi jakie kiedykolwiek odbyły się w Katowicach i naprawdę nie ma w tym przesady. Bogaty pakiet startowy, świetnie oznaczona i zabezpieczona trasa, duża ilość toalet, wyniki wyświetlane na bieżąco na gigantycznym telebimie, imprezy towarzyszące dla dzieci, woda i napoje przed i po starcie w ilości nieograniczonej, można było wziąć dokładkę Pasta Party (jedzonko super, przygotowane przez kucharzy Hotelu Angelo) i to wszystko w szczytnym celu jakim jest pomoc dla Moniki i Łukasza, podopiecznych Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty. Jestem pod wielkim wrażeniem.
   Drużyna "Biegacze z Sercem Team I", której miałem zaszczyt być kapitanem zajęła bardzo wysokie 6 miejsce na 109 ekip. Biegliśmy w następującej kolejności: Paulina Janik, Jakub Wiśniowski, Leszek Duda, Marta Turczyk i na ostatniej zmianie biegłem ja. Wszyscy spisali się świetnie, to była wielka przyjemność patrząc na kolejne zmiany i to jak sprawnie ich dokonywaliśmy. Dziękuję mojej drużynie, mam nadzieję, że będziemy mieli jeszcze okazję kiedyś razem pobiegać.
   Gratulacje należą się również pozostałym dwóm drużynom, które zostały powołane do życie przez Urząd Miasta Katowice, a mianowicie "Biegacze z Sercem Team II" w składzie: Renata Wybierała, Monika Zielińska, Marta Zawadzka, Tobiasz Janikowski, Michał Molenda oraz "Urzędnicy z Sercem" w składzie: Waldemar Bojarun, Magdalena Płaza, Grzegorz Kleszcz, Sylwia Naziemiec, Marcin Stańczyk.
   Dziękuję za wspólny start i wspaniałą zabawę.

Pakiet startowy

Reprezentacja Fundacji "Biegamy z Sercem"

Tuż przed startem na ostatniej zmianie

Po ukończeniu biegu, z medalem, pilnując wózka :P


środa, 4 września 2013

Köln c.d.

 
   Kolejny pracowity dzień w ramach przygotowań do maratonu upłynął głównie na dobieraniu odpowiedniego stroju i butów. Razem z Marcinem w Sklepbiegacza.pl , który jest jednym ze sponsorów mojego wyjazdu, spędziłem ponad dwie godziny. Na pierwszy ogień poszła przymiarka długich getrów ... tutaj poszło w miarę sprawnie i wybór padł na firmę Nike i model Tech Tight, następnie krótkie startowe spodenki ... wybór też był prosty ... Nike 5" Race Shorts. Koszulka z długim i krótkim rękawem to również produkty firmy Nike.
   Cała zabawa zaczęła się przy dopasowywaniu butów ... nawet nie pamiętam ile par przymierzyłem ... w każdej z nich przebiegłem parę minut na bieżni ... i tak, aż do momentu, gdy ubrałem Adidas Response Stability 5 M. Leżą na mojej stopie idealnie, krótka przebieżka tylko to potwierdziła - będą to buty, które zabiorę ze sobą do Kolonii.
   Wielkie podziękowania dla Agnieszki Pilawskiej za profesjonalną pomoc przy doborze ubrań i butów oraz za późniejszy trening interwałowy.


piątek, 30 sierpnia 2013

"Köln Marathon" KONKURS


  Tym razem do zgarnięcia bardzo bogaty pakiet gadżetów "Katowice dla odmiany". W zestaw wchodzą: kubek ceramiczny, kubek termiczny, smycz, pendrive, opaska odblaskowa i peleryna przeciwdeszczowa. 
Zasady takie jak w poprzednich konkursach... należy wytypować mój czas podczas "Köln Marathon", który odbędzie się 13 października. Typujecie czas netto, typy nie mogą się powtarzać, w przypadku dwóch takich samych czasów, liczy się kolejność typowań.
Swoje typy można zgłaszać do dnia 10 października do północy na stronie konkursu. Ogłoszenie wyników i zwycięzcy nastąpi we wtorek 15 października.


Zapraszam do udziału w konkursie i życzę trafnych typowań! :-)

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

"Dzik"


   To był mój szósty start w tym biegu, za każdym razem idę z kijami, pokonuję pełny dystans 19.528 km i za każdym razem uzyskuję lepszy czas ... i tak też był plan na ten start ... poszedłem od samego początku bardzo mocno ... pierwszy kilometr 6:10 min, potem niewiele wolniej, dzięki temu po pierwszym okrążeniu miałem czas 32:30, w połowie dystansu 01:05:45, a na mecie rewelacyjne 02:12:13 z nowym rekordem trasy! Zatem jest powód do dużego zadowolenia. Forma rośnie, a już za tydzień odbędą się Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Nordic Walking w Złotoryi na dystansie 10 lub 20 km ... jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji na którym z nich wystartuję ... ale po tym dzisiejszym wyniku jestem bliżej dystansu 20 km, z takim czasem jest realna szansa by znaleźć się w pierwszej piątce ...



   Wracając do "Dzika", pogoda dopisała, zawodnicy również (349 biegaczy i 57 kijkarzy), kiełbaska po takim wyniku też smakowała wyjątkowo dobrze :-) Organizacja jak zwykle wyśmienita, August Jakubik i jego team są niezawodni!

Kolejne zawody już 15 września, później 27 października, 17 listopada i zakończenie tegorocznego cyklu nastąpi 8 grudnia. W imieniu organizatorów SERDECZNIE ZAPRASZAM!

środa, 14 sierpnia 2013

Przygotowania do "Köln Marathon" wystartowały !

Waga i analiza składu ciała

   Na początek dzisiaj rano wybrałem się w towarzystwie Magdy i Marcina do Wisły, by w Centrum diagnostyki sportowej "Diagnostix" wykonać test wydolnościowy. Łatwo nie było, gdyż pierwszy raz miałem okazję w czymś takim uczestniczyć. Maska i uprząż jednak trochę ograniczają swobodę ruchów, na dodatek test jest przeprowadzany na bieżni, której nie jestem zbyt wielkim fanem. Test rozpoczął się od marszu w tempie 6 min/km przez 3 minuty ... potem bieżnia zaczęła stopniowo przyśpieszać, aż do momentu w którym już nie jest się w stanie utrzymać tempa ... potem nastąpiło zwolnienie tempa i kolejne 3 minutki w tempie startowym. Następnie trzy pomiary krwi włośniczkowej, zaraz po zejściu z bieżni, kolejne pobrania po 3 i 6 minutach. Całość badania to około 45 minut. Gdy otrzymam wyniki po weekendzie to się nimi z Wami podzielę.

Tu już w pełnym rynsztunku 

Po powrocie do Katowic udaliśmy się pod pomnik Powstańców Śląskich na małą foto sesję.

Superjednostka

Pomnik Powstańców Śląskich
  
   I na zakończenie dnia trening ze znaną wszystkim biegaczom Agnieszką Pilawską. Rozgrzewka na stadionie i wybieganie w Parku Kościuszki. To był bardzo długi i intensywny dzień ... od pobudki o godzinie 5:30 do powrotu do domu o godzinie 21:30, ale było super, miałem okazję poznać kolejnych bardzo fajnych ludzi, którzy są niezwykle mocno zaangażowani w promocję Katowic i w zdrowy, sportowy tryb życia. 
   Już wkrótce więcej informacji na temat przygotowań do "Köln Marathon" oraz to co lubicie najbardziej ... czyli konkursy !!!