Cykl wystartował!!! I całkiem fajnie to wyszło, co jest dość miłym zaskoczeniem, nie obyło się oczywiście bez małego zamieszania ... ale to i tak pikuś przy tym co się działo wcześniej. A było to tak ... konkurs na trasę w Katowicach od początku wzbudzał wiele kontrowersji ... bo trasa, która zebrała najwięcej głosów nie była w Katowicach ... potem organizatorzy zdecydowali się na Starganiec ... aby rzutem na taśmę przenieść zawody na Muchowiec (tak została nazwana trasa), a tak naprawdę na teren Giszowca ... no ale ważne, że ostateczna wersja trasy została zatwierdzona, ma dobry dojazd i jest naprawdę bardzo fajna.
Team Night Runners
Na stronie internetowej niestety nadal panuje bałagan ... nie da się zarejestrować drużyny, nie da się wybrać Nordic Walking w formularzu, co też było przyczyną dzisiejszego małego zamieszania. Ale to już nie ma znaczenia ... o godzinie 10:50 ustawiłem się wraz z innymi kijkarzami na końcu stawki (nie było nas zbyt wielu ... chyba tylko 10 osób) i punktualnie o 11:00 nastąpił start.
Trasa na samym początku odrobinę za wąska, ale po 1 km stawka na tyle się rozciągnęła, że szło się bardzo przyjemnie ... błota było niewiele, sporo liści, było trochę ślisko i kilka osób przypłaciło to niegroźnymi potknięciami.
Po niecałych 32 minutach przekroczyłem linię mety z solidną przewagą ponad 5 minut nad kolejnymi kijkarzami ... wyprzedając w trakcie kilku wolniejszych biegaczy.
Następny start już 7 grudnia ... z czystym sumieniem ... polecam :-)
Ps. Przed chwilą się dowiedziałem, że trasa ponownie zmieniła nazwę ... na "Katowice Stawy Janina - Barbara".
Intensywny weekend pełen skrajnych emocji: od pozytywnej soboty do niedzielnej porażki.
W sobotę rano wybrałem się razem z Łukaszem Dziano do Mysłowic, by wziąć udział w marszu Nordic Walking na dystansie 5 km odbywającego się w ramach imprezy o nazwie "I Mistrzostwa Mysłowic Bieg i Nordic Walking".
Poniżej można zobaczyć filmik przedstawiający trasę.
Na starcie pojawiła się doborowa grupa kijkarzy, dzięki temu zawody stały na bardzo wysokim poziomie. Pierwszy na mecie zameldował się Bogdan Cyrus, ja byłem drugi, a tuż za mną Grzesiu Nowak. W kategorii Pań na najwyższym stopniu podium stanęła Bogusia :-) Jest to satysfakcjonujący wynik, który oznacza że wysoka forma się utrzymuje i oby tak było jeszcze przynajmniej przez najbliższe 2 tygodnie, kiedy to odbędą się Mistrzostwa Świata w Nordic Walking.
Co do organizacji całej imprezy ... to ogólnie było OK, zabrakło na mecie czegoś ciepłego do picia, moment dekoracji i rozdania nagród przeciągał się zbyt długo. Porażką organizatorów był brak kontroli nad tym co trafiło do pakietu startowego .... 1.5 litrowa butelka Pepsi z terminem ważności, który upłynął 2 miesiące wcześniej ... to dość duże niedopatrzenie. Ale pewnie było tak, że organizator pakował te butelki do reklamówek, nie patrząc na termin ważności, bo zaufał temu co dostał od sponsora.
Podsumowując impreza udana, chętnie wrócę tam za rok.
Od lewej: Agata, Maciek, Anula, Miguel, Marek, Mariusz, Aga, Ja, Łukasz
Podium :-)
Bardzo oryginalny medal
Po powrocie do domu wystarczyło mi jedynie czasu na obiad i gorącą herbatę i musiałem się zbierać do Parku Śląskiego, by o godzinie 20:00 wziąć udział w "Biegu Równonocny" na dystansie 5 km, który zamykał cykl "Parkowa Korona Biegów". Tutaj postanowiłem podejść do trasy bardzo rekreacyjnie, gdyż w niedzielę rano czekał mnie ważny start w Bytomiu. Pobiegłem spokojnie i gdy "wpadłem" na metę mój zegarek pokazał czas 00:25:29.
Od lewej: Lucjan, Marek, Monika ( II miejsce wśród Pań ) i Ja.
Ogromne gratulacje dla Moniki za zdobycie swojego pierwszego podium
Niedziela rano ... pobudka 6:30 ... śniadanko ... spacerek na miejsce zbiórki ... podróż do Bytomia w towarzystwie Moniki, Ani, Marka i Roberta ... po przybyciu na miejscu okazało się, że jednak nie będę pacemakerem (na co się nastawiałem od ponad miesiąca i do czego się przygotowałem). Osoba, która była za to odpowiedzialna nie raczyła mnie poinformować, że organizator nie przewiduje jednak w tym roku "zajęcy" ... przyjechałem po nic ... gdy moja wściekłość zaczęła sięgać zenitu ... okazało się, że może przynajmniej uda się wystartować w biegu towarzyszącym ... po kilku kombinacjach i dzięki pomocy Roberta, Ani i Moniki otrzymałem pakiet startowy na dystans 10.5 km ... pobiegłem ile sił w nogach ... zmagając się z dość trudną trasą i starając się przegnać negatywne emocje ... na mecie zameldowałem się po 47 minutach i 23 sekundach ... co pozwoliło mi na zajęcie wysokiego 19 miejsca na 288 startujących.
Poszedłem się przebrać, wziąłem aparat w ręce i rozpocząłem polowanie na znajomych :-) Potem mini porcja grochówki ... i długie oczekiwanie na dekoracje (która przeciągała się niemiłosiernie) i losowanie nagród. Niestety tym razem nic nie wylosowaliśmy :/
Gratulacje dla wszystkich, którzy mimo wielu trudności uporali się z dzisiejszą trudną trasą
Podziękowania dla wszystkich, którzy towarzyszyli mi podczas tego intensywnego weekendu, gratuluję świetnych wyników i podium.