Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

"I Przełajowy Bieg Charytatywny: biegniemy razem dla Agaty Labus"



W miniony weekend wybraliśmy się rodzinnie do Mikołowa, by wziąć udział w biegu charytatywnym dla Agaty Labus, dziewczyny dotkniętej porażeniem czterokończynowym. Biuro zawodów było zorganizowane w szkole Agaty - Gimnazjum nr 1 w Mikołowie. Już po przyjeździe na miejsce dało się wyczuć niezwykłą atmosferę, wolontariusze (uczniowe szkoły, rodzice, grono pedagogiczne) bardzo dbali o wszystkich, którzy pojawiali się, by odebrać numerki startowe. Jeszcze przed startem można było napić się herbaty, kawy czy też zjeść kawałek ciasta. Obsługa perfekcyjna.


Trasa biegu były to 3 pętle po 1670 metrów każda, co dało w sumie dystans 5010 metrów. Trasa dość trudna i wymagająca, prowadziła chodnikami i alejkami parkowymi, było trochę błota, ale ogólnie bardzo fajnie oznaczona, w miarę szeroka i dobrze się na niej biegło.  


Na starcie wyjątkowo ustawiłem sie w pierwszej linii :-), gdyż chciałem wystartować razem z pozostałymi reprezentantami Fundacji "Biegamy z Sercem". Ruszyłem odrobinę za mocno i pod koniec pierwszego okrążenia trochę mnie przytkało, zwolniłem, by złapać oddech i znowu przyśpieszyłem. Linię mety minąłem z czasem 21 minut i 19 sekund, co pozwoliło mi na zajęcie wysokiego 22 miejsca w kategorii OPEN. Kasia z Kajuskiem spokojnie kontrolowali sytuację i mimo trudnego terenu na jazdę z wózkiem udało się bezproblemowo ukończyć bieg, a Kajus na koniec został wyróżniony pucharkiem dla najmłodszego uczestnika biegu!
Po tak wielkim wysiłku poszliśmy na zasłużony posiłek ... przepyszną grochóweczkę, której była tak ogromna ilość, że każdy spokojnie mógł wziąć dokładkę ... a nawet dwie :P ... i do tego znów te pyszne ciasta ... dosłownie wielka wyżerka :-)
Podsumowując ... bardzo dobrze zorganizowany bieg, widać było włożone w niego ogromne zaangażowanie i serce. Mam nadzieję, że Naszym startem chociaż odrobinę przyczynimy się do powrotu do zdrowia Agaty, przed którą teraz długa rehabilitacja.
Agatko, życzymy Ci wszystkiego dobrego i trzymamy za Ciebie kciuki.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Kajusowe biegowe mamusinowe LOVE



Każdy start Kajuska (podkreślam KAJUSKA! ;)) jest zawsze niezwykłą przygodą i sprawia ogromną frajdę, mój Synuś to największy motywator i siła napędowa, bo przecież jakby to wyglądało zakończyć bieg po pierwszym okrążeniu (a po dłuższej przerwie w „nie bieganiu” uwierzcie taka myśl, UWAGA!, przebiegnie mi przez głowę, na szczęście równie szybko z niej wybiegnie ;)).




Niektórzy się dziwią, że Kajusek już biega, bywa na zawodach etc., po prostu pewnego pięknego dnia stało się to dla nas zdecydowanie lepsze (czyt. zdrowsze) i ciekawsze niż ot! takie sobie jeżdżenie za Tatą i jedynie witanie go na mecie. To naprawdę miłe i budujące uczucie, gdy Karol po ukończonym biegu wraca po nas i towarzyszy nam do mety, albo gdy znajomi czy nawet zupełnie obce osoby machają i dopingują.





Naprawdę podziwiam a raczej podziwiamy Was -  Wszystkich Biegaczy i Biegaczki. Za siłę, motywację i determinację w dążeniu do wytyczonego celu i choć najczęściej wąchamy kurz spod Waszych adidasów (Kajusek siłą rzeczy), to w dalszym ciągu będziemy biegać od czasu do czasu i czerpać z tego tyle przyjemności, zabawy i przede wszystkim zdrowia ile się da, bo naprawdę Maluszek to żadna przeszkoda do bycia aktywnym i kreatywnym, a wręcz przeciwnie to NAJważniejszy i NAJwiększy OSOBISTY MOTYWATOR, dla którego w każdej chwili warto i należy się zmobilizować (i nie mówię tu tylko o bieganiu – a niektórym polecam po prostu codzienny! spacer).



   



poniedziałek, 27 stycznia 2014

Weekend z kijami


W miniony weekend rozpoczęły się dwa cykle zawodów biegowo-nordicowych. Pierwszy z nich to "Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa" zorganizowany przez Amatorski Klub Biegania "Pędziwiatr" Gliwice.

Biuro zawodów
Impreza miała swój debiut, który w mojej skromnej opinii był bardzo udany ... łatwy dojazd, niska opłata startowa w wysokości 10 zł, parking dla zawodników, miła obsługa w biurze zawodów, bardzo dobrze oznaczona trasa o długości 10,35 km (trzy pętle po 3,45 km), przebiegająca po duktach leśnych i szutrowych ... i to, co było najważniejsze przy temperaturze -14 stopni ... pyszna gorąca herbata z cytryną :-)
Trasa
Na starcie Nordic Walking zjawiła się grupa znanych i utytułowanych zawodników (wśród biegaczy również nie zabrakło znanych mi, z rozmaitych tras, twarzy) ... Ryszard Kłyś, Krzysiu Duda, Mariusz Masiarek, Łukasz Dziano ... co tylko zapowiadało wspaniałą rywalizację ... i tak też właśnie było ... tempo było mocne, jak na takie warunki, walka fair play do ostatnich metrów i ostatecznie pierwsza trójka w kategorii OPEN wyglądała następująco:
1. Ryszard Kłyś
2. Karol Schröder (I miejsce kat. M 30)
3. Krzysztof Duda

Od lewej: Katarzyna Turko, Sergiusz Białucha, ja, Mariusz Masiarek, Ryszard Kłyś
Gratuluję Organizatorom udanego debiutu, dziękuję za świetną zabawę i jeżeli terminy pozwolą to postaram się być na kolejnych startach.

Terminy kolejnych "Prowokacji":
22 luty, 22 marzec, 19 kwiecień, 24 maj, 14 czerwiec, 26 lipiec, 23 sierpień, 20 wrzesień, 25 październik, 22 listopad, 13 grudzień.

Drugą imprezą cykliczną, która wystartowała w ten weekend jest już czwarta edycja znanego i lubianego Panewnickiego Biegu Dzika. Pisałem o niej już wiele razy więc wybaczycie, że nie będę się rozpisywał o organizacji ... bo wiadomo, jak coś organizuje August Jakubik to musi być perfekcyjne :-)

Trasa
Nowością był natomiast debiut w tej imprezie Kajusa, który w nosidełku na plecach Kasi zwiedzał lasy panewnickie i zrobił pierwsze 4882 metry w kierunku statuetki Dzika.

Kajus na plecach mamusi Kasi
A kuku!
Wśród kijkarzy rywalizacja nie była tak zacięta, jak w dzień poprzedni. Po zakończeniu zawodów przez Marcina Hałasa po drugim okrążeniu (spieszył się do Szczyrku, by wziąć udział w następnych zawodach) przycisnąłem troszkę bardziej na trzecim kółku i było po wszystkim ... czwarte szedłem sam, aż do momentu kiedy spotkałem Ilonkę z grupy nordicowej Stadionu Śląskiego, porozmawialiśmy chwilę i weszliśmy razem na linię mety :-) Potem już nie pozosało nic innego, jak tradycyjne ognisko i pieczenie kiełbaski ... I w taki oto sposób upłynął mój weekend ... mam nadzieję, że Wasz był równie aktywny i przyniósł wiele radości, i satysfakcji z osiągniętych wyników.

Dobre towarzystwo na trasie to podstawa
Pierwszy krok ku statuetce dzika

Terminy kolejnych "Dzików":
23 luty, 16 marzec, 13 kwiecień, 11 maj, 15 czerwiec, 20 lipiec, 17 sierpień, 14 wrzesień, 19 październik, 16 listopad, 14 grudzień.

Biegamy i Maszerujemy z Sercem
W imieniu Organizatorów zapraszam do wzięcia udziału w obu imprezach, terminy nie kolidują ze sobą więc można ukończyć oba cykle z wymaganą ilością startów, by otrzymać specjalne nagrody.

Zapraszam i pozdrawiam,
Karol

wtorek, 21 stycznia 2014

Icebug PHYTO2 BUGrip




Po dwóch miesiącach testów i pokonanych 300 kilometrach w terenie przyszedł czas na recenzję butów Icebug PHYTO2 BUGrip.
Buty przywiózł do mnie kurier, po otwarciu paczki zobaczyłem ładne, estetyczne i bardzo proste pudełko.


W środku oprócz butów znalazłem ulotki firmy Icebug oraz informacje na temat różnych technologii zasotosowanych w tym konkretnym modelu.


BUGrip® to nazwa opatentowanej technologii Icebug na najbardziej śliskie warunki. Podeszwa z BUGrip jest stworzona ze specjalnej mieszanki gum z 15-19 wbudowanymi kolcami z niezwykle trwałego węglika stali (widia). Projekt kolców w otoczeniu warstwowej mieszanki gum daje im niezwykle dynamiczny charakter. Kolce pracują nieprzerwanie. Na miękkich podłożach, wymagających dodatkowego tarcia (lód, śliskie drewno) wbijają się w materiał gruntowy przeciwdziałając poślizgowi. Na twardszych powierzchniach, gdzie tarcie gumy stanowi kluczowy element, chowają się w podeszwie pozwalając pracować innym jej częściom. To właśnie ten mechanizm sprawia, że kolce te nazywane są „sprytnymi”, gwarantując najlepszą z możliwych trakcji od suchego asfaltu po czysty lód.

17 sprytnych kolców, gwarantujących
 przyczepność w każdych warunkach
Water resistant to zbiorcza grupa materiałów odpornych na działanie wody poprzez odpowiednią obróbkę i gęstość tkaniny. Nie są w 100% wodoodporne lecz dają odpowiednią ochronę przed zachlapaniem. Zyskują za to na wysokim poziomie oddychalności i lepszym dostosowaniu do stopy.


Oględziny: buty świetnie wykonane, nic nie odstaje, żaden fragment gumy czy też kawalek nitki. Wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach. 
Pierwsza przymiarka. But leży dobrze, pięta i śródstopie trzyma mocno, palce swobodnie spoczywają w bucie bez żadnego tarcia, nie jest to but, który przypomina "papuciowate" Nike ale raczej idzie w kierunku mocno trzymającego stopę Adidasa... czyli jest dokładnie tak jak lubię ... i moje cztery pary biegowych Adidasów są na to dowodem :-)  
Pierwszy start. Tak się złożyło, że pierwsze wyjście w butach miało miejsce w grudniowej edycji biegu "zBiegiemNatury", był lekki mrozik, trasa oblodzona, więc teoretycznie idealne warunki na test Icebug BUGrip. Startowałem w kategorii Nordic Walking ... tutaj stopa pracuje inaczej niż podczas biegu, gdyż stawia się ją mocno na pięcia a potem przetacza całą powierzchnią i wybija się z palówy. Przeszedłem trasę w swoim tempie zajmując pierwsze miejsce wśród kijkarzy. Pierwsze wrażenie było takie, że maszerowało się normalnie ... nic niezwykłego ... nie było żadnej magii butów ... nie odczuwałem w nich jakichś super właściwości ... aż do momentu kiedy nie zacząłem na mecie wymieniać się wrażeniami z innymi zawodnikami, co do trasy i samego przebiegu zawodów. Co chwilę słyszałem "ale było ślisko", "kurde, o mało się dwa razy nie przewróciłem", "mogłem zabrać kolce", "ujechałem metr na lodzie" ... patrzałem na nich słuchając i za bardzo nie wiedząc o co chodzi :-) ... o czym mówią? ... i wtedy zdałem sobie sprawę, że to system BUGrip tak trzymał mnie trasy, że to dzięki niemu przeszedłem tak jakby na trasie nie było żadnego lodu ... pomyślałem "ale czad!".

"zBiegiemNatury"
Tydzień później startowałem w "Panewnickim Biegu Dzika" na dystansie 20 km. Trasa była oblodzona, ale ze względu na dodatnią temperaturę było też sporo błota ... buty znowu spisały się na medal. Dzięki temu, że trzymają się dobrze pięty i śródstopia nie wpadły mi do środka żadne śmieci ... za to stopy przepociły mi się niemiłosiernie, bo zapomniałem wziąć z domu biegowych skarpetek ... i miałem ubrane zwykłe bawełniane.

"Panewnicki Bieg Dzika"
Najpoważniejszy test jaki przeszły Icebug PHYTO2 BUGrip miał miejsce w minioną sobotę (18 stycznia), podczas odbywającego się na Jurze "Rajdu Czterech Żywiołów" ... 50 km biegu na orientację (jak się później okazało wraz z moimi znajomymi zrobilismy 60 km) w czasie 11 godzin 5 minut i 42 sekund. Temperatura była na plusie, ale było mnóstwo błota, mokrych i śliskich liści, gałęzi, korzeni, skał ... i wszystkiego na co można się natknąć podczas takiego biegu. I tym razem buty spisały się fantastycznie, pomimo tak trudnego terenu było mi cały czas ciepło w stopy (miałem w zapasie 3 pary skarpetek, ale nie skorzystałem żadnej z nich), dwa razy tylko wytrzepałem buty z kilku elementów ściółki leśnej, które dostały się do środka, ale nie było na to siły jeżeli poziom liści sięgał mocno powyżej kostek, a zamiast stuptutów miałem na kostki założone ocieplacze na kolana :-) To naprawdę super uczucie, gdy po pokonaniu takiego dystansu na stopach nie ma żadnych obtarć, żadnych pęcherzy a poziom zmęczenia stóp jest zdecydowanie zniwelowany.

"Rajd Czterech Żywiołów"
Patrząc na najbliższą prognozę pogody lada chwila ma do nas zawitać prawdziwa zima, a w moim kalendarzu jest dużo startów. Jednak z takim wsparciem sprzętowym i komfortem, jaki dają Icebugi nie obawiam się żadnego terenu i żadnych warunków ... niech spadnie tona śniegu, temperatura będzie grubo poniżej zera, niech się oblodzą trasy ... jestem pewny, że wyjdę z nich obronną stopą :-)

Podsumowując buty Icebug PHYTO2 BUGrip warte są swojej ceny, są idealne w terenie, świetnie spisują się podczas biegu, jak i marszu Nordic Walking, a po przebyciu 300 km nie widać żadnych oznak zużycia ... gdy je wyprałem i wysuszyłem wyglądają jakbym je dopiero co wyciągnął z pudełka. Jest to produkt najwyższej klasy, który stanowi świetną alternatywę dla dominatorów rynku trialowego jakimi są Inov-8 i Salomon.



Z pełną ofertą firmy ICEBUG możecie się zapoznać na stronie www.icebug.pl oraz www.icebugrunning.pl
Gorąco polecam, bo naprawdę warto!!!

wtorek, 14 stycznia 2014

"III Gliwicki Bieg Orkiestrowy" Gliwice, Europa Centralna


Wszystko było pięknie ... doskonała pogoda ... wzorowa organizacja i niezapomniana atmofsera. Fundacja Biegamy z Sercem potwierdziła, że jest jednym z najlepszych organizatorów imprez sportowych. Umiejscowienie biura zawodów w centrum handlowym Europa Centralna jest genialnym rozwiązaniem, bardzo dużo miejsca dla zawodników, którzy dzięki temu nie są narażeni na warunki pogodowe i mogą się wygodnie rozsiąść przed i po zawodach.
Posiłek też był oryginalnym rozwiązaniem i jak dla mnie bardzo udanym ... zamiast klasyków jak bigos, bogracz czy fasolka ... zawodnicy otrzymali kupony do McDonald's i każdy mógł sobie wybrać zestaw według własnego gustu.
Po posiłku wszyscy udali się do serca Europy Centralnej, by na wcześniej przygotowanej scenie udekorować najlepszych zawodników i zawodniczki w poszczególnych kategoriach, potem sprawne losowanie nagród wśród wszystkich startujących i "III Gliwicki Bieg Orkiestrowy" przeszedł do historii.


Rozgrzewka z Kajuskiem

Kajus napędzany siłą mięśni mamusi
Teraz kilka słów o moim starcie.
Nordic wystartował minutkę po biegaczach ... i od razu na czoło stawki wysunął się Bogdan Cyrus, Ryszard Kłyś, Adam Niedbał, Mariusz Siankowski, Marcin Oleksiuk i Marcin Hałas i gdzieś w środku tej stawki Ja :-) Pod koniec pierwszego okrążenia (w sumie były cztery) na prowadzeniu był Bogdan z kilkoma sekundami przewagi nad Rysiem ... 15 sekund za tą dwójką byłem ja z Marcinem Oleksiukiem, zaraz za nami Mariusz Siankowski i za nim Adam Niedbał (dla mnie duża niespodzianka, gdyż stawiałem na Adama jako głównego pretendenta do zwycięstwa) i w szaleńczym pościgu Marcin Hałas, wracający do formy po październikowej operacji kolana.

O zwycięstwo przyszło mi walczyć z samym Diablo :-)

Na drugim okrążeniu nie było większych zmian, Bogdan umacniał przewagę nad Rysiem, ja chciałem się "urwać" Marcinowi, ale się nie udało, za nami Mariusz, potem Adam i zbliżający się do niego Marcin  ... trzecie okrążenie identyczne ... na początku czwartego Bogdan miał już na tyle dużą przewagę, że tylko jakaś kontuzja mogłaby go pozbawić zwycięstwa, za nim na solidnym drugim miejscu Rysiu, ja przypuściłem udany atak i uciekłem Marcinowi, zaraz za nim był Mariusz, potem walczący o podium Adam z Marcinem ... jak później się okazało różnica między nimi była poniżej jednej sekundy!


Gratulacje od Prezesa po przekroczeniu linii mety

Wyniki marszu Nordic Walking mężczyzn:

Kategoria senior:
1. Bogdan Cyrus 00:58:49
2. Ryszard Kłyś 01:01:03
3. Mariusz Siankowski 01:03:33

Kategoria junior:
1. Karol Schröder 01:02:16
2. Marcin Oleksiuk 01:03:39
3. Adam Niedbał 01:05:28

Jubileuszowe pięćdziesiąte podium,
na drugim miejscu Marcin Oleksiuk,
i na trzecim Adam Niedbał

Wśród pań było dla mnie dużą niespodzianką brak podium dla Bogusi Kupibidy ... i szczerze nie potrafię sobie przypomnieć kiedy ostatnio taka sytuacja miała miejsce. Z drugiej strony ogromne gratulacje dla Ani Buroszek, za zdobycie pierwszego podium w startach Nordic Walking, oby tak dalej!

Wyniki marszu Nordic Walking kobiet:

Kategoria senior:
1. Małgorzata Czuga 01:06:13
2. Bożena Białas 01:07:47
3. Małgorzata Rencz 01:09:07

Kategoria junior:
1. Klaudia Białas 01:07:44
2. Marzka Moroń Janerka 01:09:54
3. Anna Buroszek 01:10:08

Na koniec chciałem pochwalić wszystkich startujących z kijami ... poziom naprawdę był wysoki, fair play, bez żadnych podbiegaczy czy też osób markujących prawidłowy krok. Oczywiście nie wszyscy szli piękną, idealną techniką, ale były to drobne niedociągnięcia, które przy odrobinie chęci i treningu można łatwo wyeliminować.

Dziekuję za wspólny start i do zobaczenia na kolejnych zawodach.

czwartek, 2 stycznia 2014

"VIII Śląski Maraton Noworoczny Cyborg"


Samuel Goldwyn powiedział "A movie should start with an earthquake and build to a climax."

I to odnosi się również do mojego rozpoczęcia 2014 roku. W jego pierwszy dzień wybraliśmy się z Kasią i Kajusem (tak jak rok temu) do Parku Śląskiego, by wziąć udział w "VIII Śląskim Maratonie Noworocznym Cyborg". Tak jak i w roku ubiegłym pogoda bardzo sprzyjała zawodnikom, co prawda było trochę wilgotno i to nieco dokuczało, ale za to nie było śnieżycy i trasa nie była oblodzona. W tym roku trasa została zmieniona i odbywała się po klasycznej dużej pętli rowerowej o długości 7 km (atest PZLA). Organizacyjnie było super (jak to bywa u Augusta Jakubika), punktualnie, punkt odżywczy zorganizowany przy Hali Kapelusz cały czas pełny (woda mineralna, izotonic, kawa, herbata, ciasteczka, czekolada, orzeszki) ... nawet dla zawodników, którzy przybiegli na samym końcu stawki.

W środku August Jakubik z żoną Krystyną
Mój plan na bieg był prosty... skoncertować się w 100% na półmaratonie Nordic Walking, a potem jeżeli starczy sił odłożyć kijki i przebiec drugą połówkę, i tym samym ukończyć swój trzeci maraton.

Wspólna focia przed startem
Udało się... wszystko (o dziwo) poszło zgodnie z planem... wystartowałem dość mocno i już po około 2 km byłem na czele stawki kijkarzy... przycisnąłem jeszcze mocniej przez następne 5 km i potem już kontrolowałem położenie pozostałych zawodników... i tak było przez cały dystans półmaratonu (w trakcie tych trzech kółek towarzyszyli mi Robert, Bartek i Łukasz z dare2run.pl, dzięki czemu czas zleciał szybko, na pogaduszkach, snuciu planów startowych i obgadywaniu naszych nieszczęsnych kontuzji). Po odłożeniu kijków postanowiłem odrobinę przyśpieszyć i przez następne dwa okrążenia utrzymywałem tempo... ale na ostatnim okrążeniu dopadł mnie kryzys i pozostałe 7 km na przemian: szedłem i biegłem... na metę "wpadłem" z czasem 04:51:47... mój najsłabszy czas z dotychczasowych maratonów... ale nie spodziewałem się, że kijki tak dadzą mi w kość... no i sama trasa jest dość ciężka. Ale warto było... radość z ukończenia maratonu to coś wyjątkowego :-) Ogromne gratulacje dla wszystkich, którzy w to noworoczne popołudnie zjawili się w Parku Ślaskim i wystartowali w Cyborgu, bez względu na ukończony dystans... było to nie lada wyzwanie.
Podziękowania dla żonusi/mamusi Kasi, która siłą swoich mięśni napędzała bolid Kajusa i dzięki temu pokonali jedno kółeczko 7 km! Jestem z Was bardzo dumny :*

Kajus z mamusią na mecie
Nasze trofea

Po takim starcie 2014... teraz może być już tylko lepiej, trzeba się przygotwać dobrze do pokonania kolejnych dystansów kijkowych i biegowych.
A Wam wszystkim w Nowym Roku życzę spełnienia marzeń, dużo zdrowia, miłości i by konuzje Was omijały.


sobota, 21 grudnia 2013

"II Bieg po Moczkę i Makówki"


Oficjalny plakat biegu
W sumie jadąc na ten bieg nie wiedziałem czego się spodziewać ... zniechęcało mnie kręcenie czterech kółek ... jak ja tego nie lubię ... ale z drugiej strony nie było w kalendarzu żadnego innego ciekawego biegu w sensownej odległości od Katowic ... a tu "dyszka za dyszkę"... wygląda jak fajna promocja świąteczna w galerii handlowej ... jeszcze trochę pomarudziłem ... potem zobaczyłem kilka znajomych nazwisk na liście startowej i się zapisałem.

Spersonalizowany numer startowy i pyszny medal :-)
Gdy przyjechałiśmy do Stanowic od razu rzuciła się nam w oczy świetna organizacja, cała Grupa Biegowa "Luxtorpeda" Czerwionka Leszczyny ubrana była w czapeczki mikołajowe. Była jedna osoba na prakingu, która pomagła się odnaleźć przyjezdym, bez problemu trafiliśmy również do biura zawodów. Tutaj dostałem spersonalizowany numer startowy i kupony na posiłek, wszystko odbywało się bardzo sprawnie, szatnia, depozyt, parę minut by przywitać się z biegaczami i potem wspólna rozgrzewka.

Rozgrzewka
Parę minut rozciągania i podskoków, i wszyscy byli gotowi do biegu, następnie krótki przemarsz ... jakieś 100 metrów na linię startu ... kilka słów od organizatorów i odliczanie do startu ... wystrzał ... i ruszyliśmy. A mając na myśli wystrzał ... to naprawdę był WYSTRZAŁ ... nie wiem co zostało użyte ale huknęło jak działko 80 mm ... ja się wystraszyłem, Ania o mało nie upuściła telefonu  :-)

Szybka słit focia z Anią i Tomkiem
Ruszyliśmy ... początek asfalt ... potem zmarznięty teren ... jakieś 300 metrów na otwartej przestrzeni, gdzie wiatr całkiem nieźle szalał ... kostka brukowa i znowu asfalt ... i tak 4 kółeczka. W sumie nie było tak źle, ale biegło mi się ciężko ... nogi jakoś nie chciały współpracować, miałem wrażenie jakbym biegł w wodzie ... każdy krok ciężki i pooowooolnyyy ... no ale dobiegłem do mety z czasem netto 00:47:17 ... bez rewelacji, ale biorąc pod uwagę powrót po kontuzji, to mogę zaliczyć ten start jako bardzo udany. Po przekroczeniu mety każdy otrzymał bardzo smakowicie wyglądający medal ... ja się mu oparłem i dowiozłem go do domu w całości ... dzięki czemu wzbogacił moją kolekcję ... a po medalu przyszedł czas na gwóźdź programu czyli Moczkę i Makówki.

Moczka i Makówki
I napiszę tylko tyle, że dla tych pyszności warto było wstać rano, przejechać ten kawałeczek drogi i przebiec 10 km ... jedzonko było cuuuudowne ... palce lizać ... tradycyjnie objadłem się podwójnie ... bo dostałem drugi zestaw kuponów :-) nom nom nom nom.

Sprawcy całego zamieszania:
 Grupa Biegowa "Luxtorpeda" Czerwionka Leszczyny
Cóż jeszcze mogę dodać ... organizacja perfekcyjna, klimat niesamowity ... jest to na pewno jeden z tych biegów, w których bardzo chętnie wystartuję ponownie. Dziękuję Organizatorom za tą wspaniałą imprezę.

poniedziałek, 11 listopada 2013

XX Bieg Niepodległości


Rok temu pojawiłem się na tym biegu jako kibic, pogoda była piękna, świeciło słoneczko, było ponad 15 stopni ... dzisiaj, gdy dojechaliśmy razem z Łukaszem, Anetą i Bogusią do Rudy Śląskiej ... było zmino i dość nieprzyjemnie. Na szczęście pogoda nie popsuła nam dobrej zabawy i świetnego występu. Na linii startu pojawili się jedni z najlepszych zawodników w kraju ... Krzysiu Duda, Roman Huzior, Leszek Mielcarek, Ryszard Kłyś ... co tylko jeszcze bardziej podkręciło atmosferę :-)

Z Łukaszem przed startem
Gdy wystartowaliśmy ruszyłem mocno, ale zablokowałem się za wolniejszymi biegaczami i straciłem parę cennych metrów ... i spadłem na 6 miejsce, po pierwszym kilometrze troszkę się zluzowało i złapałem swoje tempo. Chwilę później zauważyłem z przodu na 3 miejscu biegnącego kijkarza ... więc krzyknąłem żeby zwrócić mu uwagę ... potem zrobił to Krzysiu i Roman ... ale to nic nie dało ... postanowiłem skupić się na swoim marszu. Po pierwszym okrążeniu byłem nadal na 6 miejscu ... do końca niecałe 3 km więc postanowiłem przyspieszyć na maksa ... przesunąłem się na 4 pozycję i jakieś 200 metrów przede mną ten "biegacz" ... zobaczyłem, że słabnie ... na jakieś 700 metrów przed metą byłem już na jego plecach idąc tylko metr z tyłu ... nie wyprzedzałem tylko szedłem krok w krok ... gdy doszliśmy na bieżnię boiska na 150 metrów przed końcem wyprzedziłem i przyspieszyłem (wiedziałem, że "biegacz" na boisku przed wszystkimi kibicami i organizatorami nie zaryzykuje biegu) i ukończyłem marsz na 3 miejscu. Biorąc pod uwagę, jak mocni zawodnicy pojawili się na starcie, jestem bardzo zadowolony z tego wyniku, jeszcze pół roku temu nie miałbym żadnych szans żeby nawiązać z nimi walkę, a teraz jestem w stanie wywalczyć podium. Jest duży postęp, który motywuje mnie do jeszcze większej pracy.

Jeszcze kilka słów o organizacji ... August Jakubik ze swoim zespołem znowu wykonali kawał świetnej roboty ... wszystko odbywało się, co do zaplanowanej minuty, było bardzo dużo nagród rozlosowanych wśród uczestników ... i co mnie najbardziej zaskoczyło ... gdy pojawiłem się w biurze zawodów ... zapisuję się ... chcę płacić i tutaj niespodzianka ... start Nordic Walking jest za darmo. Takie cuda tylko u Augusta :-)

Ps. Użyłem terminu "biegacz", bo nie mam pojęcia jak się nazywał ten zawodnik (i chyba nie spotkałem go wcześniej na zawodach), a nie ma jeszcze dostępnych wyników bym mógł to sprawdzić.



wtorek, 5 listopada 2013

"People should know when they are conquered"


   Z przykrością muszę oznajmić, że w związku z moją kontuzją rezygnuję ze startu w "Balaton Supermaraton 2014". Nie będę się w stanie przygotować na czas na poziomie, który realnie umożliwiłby mi ukończenie tego morderczego dystansu 195 kilometrów. Dziękuję wszystkim za wiarę w ten projekt, pomoc i okazane wsparcie. Tym samym akcja "Kartka znad Balatonu" zostaje zamknięta, a osoby które wpłaciły pieniążki otrzymają je z powrotem w ciągu najbliższych dni.
Pozdrawiam,
Karol

sobota, 12 października 2013

Köln Marathon - dzień drugi


Dzień drugi był bardzo aktywny ... śniadanko, a potem zwiedzanie miasta. Köln jest naprawdę dużym i pięknym miastem i zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Mnóstwo zabytków, muzeów, galerii ... cudo.

Katedra św. Piotra i Najświętszej Marii Panny

Czas szybko zleciał i przyszła kolej na następny punkt programu ... wizytę w Ratuszu, do którego wraz z innymi reprezentantami miast partnerskich Köln zostaliśmy zaproszeni przez burmistrza, którym jest Jurgen Roters. Była to doskonała okazja, by nawiązać nowe znajomości i poznać biegaczy, którzy przyjechali z Hiszpanii, Irlandii Północnej, Turcji, Luksemburga, Rosji.

każdy z zawodników miał okazję powiedzenia paru słów o sobie

Po prezentacji zawodników nastąpiło zwiedzanie Ratusza i długo wyczekiwane Pasta Party :-)

od prawej: Marcin Stańczyk, Jurgen Roters, Magda Płaza i Ja 

Po powrocie do hotelu nie pozostało nic innego, jak przygotować zestaw startowy, wypić zimne piwko i położyć się spać :-)