Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fundacja "Biegamy z Sercem". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fundacja "Biegamy z Sercem". Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

"I Przełajowy Bieg Charytatywny: biegniemy razem dla Agaty Labus"



W miniony weekend wybraliśmy się rodzinnie do Mikołowa, by wziąć udział w biegu charytatywnym dla Agaty Labus, dziewczyny dotkniętej porażeniem czterokończynowym. Biuro zawodów było zorganizowane w szkole Agaty - Gimnazjum nr 1 w Mikołowie. Już po przyjeździe na miejsce dało się wyczuć niezwykłą atmosferę, wolontariusze (uczniowe szkoły, rodzice, grono pedagogiczne) bardzo dbali o wszystkich, którzy pojawiali się, by odebrać numerki startowe. Jeszcze przed startem można było napić się herbaty, kawy czy też zjeść kawałek ciasta. Obsługa perfekcyjna.


Trasa biegu były to 3 pętle po 1670 metrów każda, co dało w sumie dystans 5010 metrów. Trasa dość trudna i wymagająca, prowadziła chodnikami i alejkami parkowymi, było trochę błota, ale ogólnie bardzo fajnie oznaczona, w miarę szeroka i dobrze się na niej biegło.  


Na starcie wyjątkowo ustawiłem sie w pierwszej linii :-), gdyż chciałem wystartować razem z pozostałymi reprezentantami Fundacji "Biegamy z Sercem". Ruszyłem odrobinę za mocno i pod koniec pierwszego okrążenia trochę mnie przytkało, zwolniłem, by złapać oddech i znowu przyśpieszyłem. Linię mety minąłem z czasem 21 minut i 19 sekund, co pozwoliło mi na zajęcie wysokiego 22 miejsca w kategorii OPEN. Kasia z Kajuskiem spokojnie kontrolowali sytuację i mimo trudnego terenu na jazdę z wózkiem udało się bezproblemowo ukończyć bieg, a Kajus na koniec został wyróżniony pucharkiem dla najmłodszego uczestnika biegu!
Po tak wielkim wysiłku poszliśmy na zasłużony posiłek ... przepyszną grochóweczkę, której była tak ogromna ilość, że każdy spokojnie mógł wziąć dokładkę ... a nawet dwie :P ... i do tego znów te pyszne ciasta ... dosłownie wielka wyżerka :-)
Podsumowując ... bardzo dobrze zorganizowany bieg, widać było włożone w niego ogromne zaangażowanie i serce. Mam nadzieję, że Naszym startem chociaż odrobinę przyczynimy się do powrotu do zdrowia Agaty, przed którą teraz długa rehabilitacja.
Agatko, życzymy Ci wszystkiego dobrego i trzymamy za Ciebie kciuki.

niedziela, 9 lutego 2014

III Bieg Walentynkowy



Rok temu było strasznie zimno ... wiał lodowaty wiatr ... a na mecie czekały na nas zamrożone pączki i pół kubeczka deficytowej, ale gorącej herbaty ... tym razem pogoda dopisała, zamiast pączków była drożdżówka i mały kubeczek herbaty ... jednak to w sumie bez większego znaczenia. Co było ważne to to, że po ubiegłorocznym słabym starcie (VI miesjce) postanowiłem wystartować w konkurencji par i to nie byle z kim ... bo z Bogusią Kupibidą ... tak więc apetyty i oczekiwania były dość spore i szczerze mówiąc nie przewidywaliśmy miejsca poza podium.

Ula Chrapek i Marcin Hałas
Gdy przyjechaliśmy na miejsce razem z Łukaszem, który startował indywidualnie (obecnie wraca do formy), przed biurem zawodów spotkaliśmy sporo znajomych ... Mariusz Nastuła, Ania Bogusz, Ania i Krzysiu Buroszek, Marcin Hałas z Ulą Chrapek, Bogdan Cyrus, Dorota Trzeja - Zdanowska, Bogumiła Kondzielnik, Darek Wekwert z żoną Basią i córką Amelią, Janusz Pytel i Jarek Sochacki z grupą Paleo Running.
Od lewej: Ania, Mariusz, Ania, Krzysiu, Bogusia, Łukasz i ja
Organizacyjnie było lepiej niż poprzednio, wszystko odbywało się zdecydowanie szybciej, bez żadnych zbędnych przestojów ... pozostało się tylko przebrać, zrobić mini rozgrzewkę i stanąć na linii startu ... i tutaj zaczęły się nasze kłopoty ... zagadaliśmy się, zagapili ... gdy ruszyli biegacze, a wraz za nimi kilku kijkarzy ... razem z Bogusią ostro ruszyliśmy do przodu ... jak się później okazało spiker mówił, że zawodnicy Nordic Walking startują z 30 sekundowym opóźnieniem ... ja tego nie słyszałem.

Puchary i pluszowe Dąbrowiaki
Pierwszy kilometr trasy był całkiem przyjemny ... później zaczęło się błoto ... tony błota ... koleiny z błota ... wszędzie błoto ... Bogusia "znalazła" utopiony w błocie konar i się przewróciła ... na szczęście bez uszczerbku na zdrowiu i sprzęcie ... gdy się podnosiła usłyszeliśmy "teraz, teraz, wyprzedzaj bo się wywaliła" ... fair play ... to nam podniosło ciśnienie i po 2 minutach wyprzedziliśmy tych zadowników a następnie zostawiliśmy daleko w tyle ... dalsza część marszu minęła bez niespodzianek, aż do mety, którą przekroczyliśmy jako trzecia para Nordic Walking. Tutaj dowiedzieliśmy się, że w związku z tym, że wystartowaliśmy szybciej będą naniesione poprawki i do Naszego czasu zostanie doliczona 1 minuta i 20 sekund ... zdecydowanie za dużo ... ale tak zadecydowali sędziowie ... po zakończeniu kalkulacji  wyszło, ze obronimy 3 miejsce ... ale tylko z 1 sekundową przewagą nad na kolejną parą!

Z Bogusią na podium
Wszystkie nagrodzone pary Nordic Walking
Puchar naprawdę solidnych rozmiarów
Podsumowując: udany start, organizacja bardzo dobra, trasa fatalna ... ale to wina warunków atmosferycznych ... podium bardzo cieszy, forma i technika też. Już wkrótce następne ciekawe starty ... sezon dopiero się rozkręca!!!

wtorek, 14 stycznia 2014

"III Gliwicki Bieg Orkiestrowy" Gliwice, Europa Centralna


Wszystko było pięknie ... doskonała pogoda ... wzorowa organizacja i niezapomniana atmofsera. Fundacja Biegamy z Sercem potwierdziła, że jest jednym z najlepszych organizatorów imprez sportowych. Umiejscowienie biura zawodów w centrum handlowym Europa Centralna jest genialnym rozwiązaniem, bardzo dużo miejsca dla zawodników, którzy dzięki temu nie są narażeni na warunki pogodowe i mogą się wygodnie rozsiąść przed i po zawodach.
Posiłek też był oryginalnym rozwiązaniem i jak dla mnie bardzo udanym ... zamiast klasyków jak bigos, bogracz czy fasolka ... zawodnicy otrzymali kupony do McDonald's i każdy mógł sobie wybrać zestaw według własnego gustu.
Po posiłku wszyscy udali się do serca Europy Centralnej, by na wcześniej przygotowanej scenie udekorować najlepszych zawodników i zawodniczki w poszczególnych kategoriach, potem sprawne losowanie nagród wśród wszystkich startujących i "III Gliwicki Bieg Orkiestrowy" przeszedł do historii.


Rozgrzewka z Kajuskiem

Kajus napędzany siłą mięśni mamusi
Teraz kilka słów o moim starcie.
Nordic wystartował minutkę po biegaczach ... i od razu na czoło stawki wysunął się Bogdan Cyrus, Ryszard Kłyś, Adam Niedbał, Mariusz Siankowski, Marcin Oleksiuk i Marcin Hałas i gdzieś w środku tej stawki Ja :-) Pod koniec pierwszego okrążenia (w sumie były cztery) na prowadzeniu był Bogdan z kilkoma sekundami przewagi nad Rysiem ... 15 sekund za tą dwójką byłem ja z Marcinem Oleksiukiem, zaraz za nami Mariusz Siankowski i za nim Adam Niedbał (dla mnie duża niespodzianka, gdyż stawiałem na Adama jako głównego pretendenta do zwycięstwa) i w szaleńczym pościgu Marcin Hałas, wracający do formy po październikowej operacji kolana.

O zwycięstwo przyszło mi walczyć z samym Diablo :-)

Na drugim okrążeniu nie było większych zmian, Bogdan umacniał przewagę nad Rysiem, ja chciałem się "urwać" Marcinowi, ale się nie udało, za nami Mariusz, potem Adam i zbliżający się do niego Marcin  ... trzecie okrążenie identyczne ... na początku czwartego Bogdan miał już na tyle dużą przewagę, że tylko jakaś kontuzja mogłaby go pozbawić zwycięstwa, za nim na solidnym drugim miejscu Rysiu, ja przypuściłem udany atak i uciekłem Marcinowi, zaraz za nim był Mariusz, potem walczący o podium Adam z Marcinem ... jak później się okazało różnica między nimi była poniżej jednej sekundy!


Gratulacje od Prezesa po przekroczeniu linii mety

Wyniki marszu Nordic Walking mężczyzn:

Kategoria senior:
1. Bogdan Cyrus 00:58:49
2. Ryszard Kłyś 01:01:03
3. Mariusz Siankowski 01:03:33

Kategoria junior:
1. Karol Schröder 01:02:16
2. Marcin Oleksiuk 01:03:39
3. Adam Niedbał 01:05:28

Jubileuszowe pięćdziesiąte podium,
na drugim miejscu Marcin Oleksiuk,
i na trzecim Adam Niedbał

Wśród pań było dla mnie dużą niespodzianką brak podium dla Bogusi Kupibidy ... i szczerze nie potrafię sobie przypomnieć kiedy ostatnio taka sytuacja miała miejsce. Z drugiej strony ogromne gratulacje dla Ani Buroszek, za zdobycie pierwszego podium w startach Nordic Walking, oby tak dalej!

Wyniki marszu Nordic Walking kobiet:

Kategoria senior:
1. Małgorzata Czuga 01:06:13
2. Bożena Białas 01:07:47
3. Małgorzata Rencz 01:09:07

Kategoria junior:
1. Klaudia Białas 01:07:44
2. Marzka Moroń Janerka 01:09:54
3. Anna Buroszek 01:10:08

Na koniec chciałem pochwalić wszystkich startujących z kijami ... poziom naprawdę był wysoki, fair play, bez żadnych podbiegaczy czy też osób markujących prawidłowy krok. Oczywiście nie wszyscy szli piękną, idealną techniką, ale były to drobne niedociągnięcia, które przy odrobinie chęci i treningu można łatwo wyeliminować.

Dziekuję za wspólny start i do zobaczenia na kolejnych zawodach.

czwartek, 2 stycznia 2014

"VIII Śląski Maraton Noworoczny Cyborg"


Samuel Goldwyn powiedział "A movie should start with an earthquake and build to a climax."

I to odnosi się również do mojego rozpoczęcia 2014 roku. W jego pierwszy dzień wybraliśmy się z Kasią i Kajusem (tak jak rok temu) do Parku Śląskiego, by wziąć udział w "VIII Śląskim Maratonie Noworocznym Cyborg". Tak jak i w roku ubiegłym pogoda bardzo sprzyjała zawodnikom, co prawda było trochę wilgotno i to nieco dokuczało, ale za to nie było śnieżycy i trasa nie była oblodzona. W tym roku trasa została zmieniona i odbywała się po klasycznej dużej pętli rowerowej o długości 7 km (atest PZLA). Organizacyjnie było super (jak to bywa u Augusta Jakubika), punktualnie, punkt odżywczy zorganizowany przy Hali Kapelusz cały czas pełny (woda mineralna, izotonic, kawa, herbata, ciasteczka, czekolada, orzeszki) ... nawet dla zawodników, którzy przybiegli na samym końcu stawki.

W środku August Jakubik z żoną Krystyną
Mój plan na bieg był prosty... skoncertować się w 100% na półmaratonie Nordic Walking, a potem jeżeli starczy sił odłożyć kijki i przebiec drugą połówkę, i tym samym ukończyć swój trzeci maraton.

Wspólna focia przed startem
Udało się... wszystko (o dziwo) poszło zgodnie z planem... wystartowałem dość mocno i już po około 2 km byłem na czele stawki kijkarzy... przycisnąłem jeszcze mocniej przez następne 5 km i potem już kontrolowałem położenie pozostałych zawodników... i tak było przez cały dystans półmaratonu (w trakcie tych trzech kółek towarzyszyli mi Robert, Bartek i Łukasz z dare2run.pl, dzięki czemu czas zleciał szybko, na pogaduszkach, snuciu planów startowych i obgadywaniu naszych nieszczęsnych kontuzji). Po odłożeniu kijków postanowiłem odrobinę przyśpieszyć i przez następne dwa okrążenia utrzymywałem tempo... ale na ostatnim okrążeniu dopadł mnie kryzys i pozostałe 7 km na przemian: szedłem i biegłem... na metę "wpadłem" z czasem 04:51:47... mój najsłabszy czas z dotychczasowych maratonów... ale nie spodziewałem się, że kijki tak dadzą mi w kość... no i sama trasa jest dość ciężka. Ale warto było... radość z ukończenia maratonu to coś wyjątkowego :-) Ogromne gratulacje dla wszystkich, którzy w to noworoczne popołudnie zjawili się w Parku Ślaskim i wystartowali w Cyborgu, bez względu na ukończony dystans... było to nie lada wyzwanie.
Podziękowania dla żonusi/mamusi Kasi, która siłą swoich mięśni napędzała bolid Kajusa i dzięki temu pokonali jedno kółeczko 7 km! Jestem z Was bardzo dumny :*

Kajus z mamusią na mecie
Nasze trofea

Po takim starcie 2014... teraz może być już tylko lepiej, trzeba się przygotwać dobrze do pokonania kolejnych dystansów kijkowych i biegowych.
A Wam wszystkim w Nowym Roku życzę spełnienia marzeń, dużo zdrowia, miłości i by konuzje Was omijały.


sobota, 21 grudnia 2013

"II Bieg po Moczkę i Makówki"


Oficjalny plakat biegu
W sumie jadąc na ten bieg nie wiedziałem czego się spodziewać ... zniechęcało mnie kręcenie czterech kółek ... jak ja tego nie lubię ... ale z drugiej strony nie było w kalendarzu żadnego innego ciekawego biegu w sensownej odległości od Katowic ... a tu "dyszka za dyszkę"... wygląda jak fajna promocja świąteczna w galerii handlowej ... jeszcze trochę pomarudziłem ... potem zobaczyłem kilka znajomych nazwisk na liście startowej i się zapisałem.

Spersonalizowany numer startowy i pyszny medal :-)
Gdy przyjechałiśmy do Stanowic od razu rzuciła się nam w oczy świetna organizacja, cała Grupa Biegowa "Luxtorpeda" Czerwionka Leszczyny ubrana była w czapeczki mikołajowe. Była jedna osoba na prakingu, która pomagła się odnaleźć przyjezdym, bez problemu trafiliśmy również do biura zawodów. Tutaj dostałem spersonalizowany numer startowy i kupony na posiłek, wszystko odbywało się bardzo sprawnie, szatnia, depozyt, parę minut by przywitać się z biegaczami i potem wspólna rozgrzewka.

Rozgrzewka
Parę minut rozciągania i podskoków, i wszyscy byli gotowi do biegu, następnie krótki przemarsz ... jakieś 100 metrów na linię startu ... kilka słów od organizatorów i odliczanie do startu ... wystrzał ... i ruszyliśmy. A mając na myśli wystrzał ... to naprawdę był WYSTRZAŁ ... nie wiem co zostało użyte ale huknęło jak działko 80 mm ... ja się wystraszyłem, Ania o mało nie upuściła telefonu  :-)

Szybka słit focia z Anią i Tomkiem
Ruszyliśmy ... początek asfalt ... potem zmarznięty teren ... jakieś 300 metrów na otwartej przestrzeni, gdzie wiatr całkiem nieźle szalał ... kostka brukowa i znowu asfalt ... i tak 4 kółeczka. W sumie nie było tak źle, ale biegło mi się ciężko ... nogi jakoś nie chciały współpracować, miałem wrażenie jakbym biegł w wodzie ... każdy krok ciężki i pooowooolnyyy ... no ale dobiegłem do mety z czasem netto 00:47:17 ... bez rewelacji, ale biorąc pod uwagę powrót po kontuzji, to mogę zaliczyć ten start jako bardzo udany. Po przekroczeniu mety każdy otrzymał bardzo smakowicie wyglądający medal ... ja się mu oparłem i dowiozłem go do domu w całości ... dzięki czemu wzbogacił moją kolekcję ... a po medalu przyszedł czas na gwóźdź programu czyli Moczkę i Makówki.

Moczka i Makówki
I napiszę tylko tyle, że dla tych pyszności warto było wstać rano, przejechać ten kawałeczek drogi i przebiec 10 km ... jedzonko było cuuuudowne ... palce lizać ... tradycyjnie objadłem się podwójnie ... bo dostałem drugi zestaw kuponów :-) nom nom nom nom.

Sprawcy całego zamieszania:
 Grupa Biegowa "Luxtorpeda" Czerwionka Leszczyny
Cóż jeszcze mogę dodać ... organizacja perfekcyjna, klimat niesamowity ... jest to na pewno jeden z tych biegów, w których bardzo chętnie wystartuję ponownie. Dziękuję Organizatorom za tą wspaniałą imprezę.

środa, 18 grudnia 2013

"Najlepsze na Śląskim"


Dzisiaj odbył się finał plebiscytu na najatrakcyjniejszą imprezę roku na obiektach Stadionu Śląskiego "Najlepsze na Śląskim". Po zaciętym głosowaniu pierwsze miejsce wywalczyły rozgrywki Topligi Futbolu Amerykańskiego (4537 głosów), wyprzedzając I Ogólnopolski Bieg Nordic Walking (4380 głosów) i I Mistrzostwa Śląska w Speedmintonie (1723 głosów).
Ja miałem przyjemność zjawić się na tej uroczystości jako osoba, która otrzymała wyróżnienie za najlepsze uzasadnienie swojego wyboru podczas głosowania.
A oto ono:
Zachodzą w głowę mędrcy starodawni a młodziki biją się w pierś:
kto szybszy, kto technikę ma, charyzmę i gest?
Bo to sport dla każdego, a nie geriatria jak Ci się wydaje Kolego.
Chodzić jest po prostu zdrowo, na dodatek z kijami (nie) koniecznie zawodowo
ale stuprocentowo sportowo.
To coś dla ciała i dla ducha - ot z kijami taka zawierucha.
Kijki dają moc, prędkości możesz nabrać też i mieć przy tym ubaw do łez.
Pamiętaj - doborowe towarzystwo tam także jest.
Więc uważnie przeczytaj ten tekst i tak jak ja klikaj "Chodzić każdy może", tzn. że Ty też.

Odbiór nagrody z rąk dyrektora Stadionu Śląskiego

Pamiątkowe zdjęcie

Do zobaczenia na trasach biegowych Parku Śląskiego

Prezes fundacji "Biegamy z Sercem.pl" Artur Szcześniak wręczył
bombkę (świąteczną) dyrektorowi Stadionu Śląskiego
panu Markowi Szczerbowskiemu

To miłe odnaleźć się w oficjalnym kalendarzu Stadionu Śląskiego

Idealny zestaw na zimowe wyprawy

Impreza bardzo udana, catering z Hotelu Style pierwsza klasa, była to również okazja na pogaduszki z zaprzyjaźnionymi kijkarzami i biegaczami ... chociaż w pierwszym momencie ciężko było mi rozpoznać kilka osób ... bez stroju biegowego :-)

sobota, 14 grudnia 2013

IV Grand Prix Mysłowic o "Puchar Truchtacza" Wielki Finał


Dzisiaj zakończyło się IV Grand Prix Mysłowic o "Puchar Truchtacza".
Dla  przypomnienia ... jest to cykl 7* biegów  terenowych na dystansie 6.7 km (trasa płaska, 100 metrów podbiegów z przwyższeniem 18 metrów) z podziałem na kategorie: bieg główny, canicross, nordic walking, służby mundurowe i górnicy organizowany  przez  Stowarzyszenie Truchtacz Mysłowice (*6 biegów obowiązkowych do generalnej klasyfikacji + jeden bieg zapasowy). Nie dostaje się punktów za poszczególne starty tylko sumowany zostaje czas z poszczególnych biegów więc zawsze trzeba być w dobrej formie ... bo np. jednym słabszym startem można sobie zaprzepaścić całe GP.

Po prawej Krzysztof Duda zwycięzca wszystkich 7 startów

Taki wypasiony bufecik tylko na Truchtaczu

Na podium z Grzegorzem Nowakiem i Krzysztofem Dudą

W kategorii Nordic Walking była bardzo mocna konkurencja, ale ostatecznie dzięki odrobinie szczęścia udało mi się zająć III miejsce w klasyfikacji generalnej. Krzysztof Duda wygrywając wszystkie 7 startów nie pozostawił reszcie kijkarzy żadnych złudzeń, co do tego kto rządzi w Mysłowicach :-), podobna sytuacja miała miejsce wśród pań, tutaj Kasia Grzesik również zdemolowała konkurencję. Drugi wśród mężczyzn był Grzesiu Nowak, ja jak już napisałem wcześniej byłem na III miejscu (3 razy byłem na II miejscu, 3 razy na III i raz na IV).
Cała oprawa i organizacja finału była perfekcyjna, bogaty bufet, smażenie kiełbasek, medale, puchary, pamiątkowe kubeczki ... wielkie słowa uznania dla Stowarzyszenia Truchtacz Mysłowice za organizację i wspaniałą atmosferę podczas wszystkich imprez.
I na koniec pozwolę sobie po raz kolejny zacytować Iwonę Major (zajęła III miejsce w całym GP): "Co może spotkać Cię najlepszego w Mysłowicach? ... Truchtacz!"






Terminarz V Grand Prix Mysłowic o "Puchar Truchtacza" 2014:

22 luty - Bieg I Zimowy
12 kwiecień - Bieg II Wiosenny
17 maj - Bieg III Polska Biega (bieg dodatkowy)
28 czerwiec - Bieg IV Letni
13 wrzesień - Bieg V Letni II
25 październik - Bieg VI Jesienny
13 grudzień - Bieg VII Wielki Finał

W imieniu Organizatorów serdecznie zapraszam.

poniedziałek, 11 listopada 2013

XX Bieg Niepodległości


Rok temu pojawiłem się na tym biegu jako kibic, pogoda była piękna, świeciło słoneczko, było ponad 15 stopni ... dzisiaj, gdy dojechaliśmy razem z Łukaszem, Anetą i Bogusią do Rudy Śląskiej ... było zmino i dość nieprzyjemnie. Na szczęście pogoda nie popsuła nam dobrej zabawy i świetnego występu. Na linii startu pojawili się jedni z najlepszych zawodników w kraju ... Krzysiu Duda, Roman Huzior, Leszek Mielcarek, Ryszard Kłyś ... co tylko jeszcze bardziej podkręciło atmosferę :-)

Z Łukaszem przed startem
Gdy wystartowaliśmy ruszyłem mocno, ale zablokowałem się za wolniejszymi biegaczami i straciłem parę cennych metrów ... i spadłem na 6 miejsce, po pierwszym kilometrze troszkę się zluzowało i złapałem swoje tempo. Chwilę później zauważyłem z przodu na 3 miejscu biegnącego kijkarza ... więc krzyknąłem żeby zwrócić mu uwagę ... potem zrobił to Krzysiu i Roman ... ale to nic nie dało ... postanowiłem skupić się na swoim marszu. Po pierwszym okrążeniu byłem nadal na 6 miejscu ... do końca niecałe 3 km więc postanowiłem przyspieszyć na maksa ... przesunąłem się na 4 pozycję i jakieś 200 metrów przede mną ten "biegacz" ... zobaczyłem, że słabnie ... na jakieś 700 metrów przed metą byłem już na jego plecach idąc tylko metr z tyłu ... nie wyprzedzałem tylko szedłem krok w krok ... gdy doszliśmy na bieżnię boiska na 150 metrów przed końcem wyprzedziłem i przyspieszyłem (wiedziałem, że "biegacz" na boisku przed wszystkimi kibicami i organizatorami nie zaryzykuje biegu) i ukończyłem marsz na 3 miejscu. Biorąc pod uwagę, jak mocni zawodnicy pojawili się na starcie, jestem bardzo zadowolony z tego wyniku, jeszcze pół roku temu nie miałbym żadnych szans żeby nawiązać z nimi walkę, a teraz jestem w stanie wywalczyć podium. Jest duży postęp, który motywuje mnie do jeszcze większej pracy.

Jeszcze kilka słów o organizacji ... August Jakubik ze swoim zespołem znowu wykonali kawał świetnej roboty ... wszystko odbywało się, co do zaplanowanej minuty, było bardzo dużo nagród rozlosowanych wśród uczestników ... i co mnie najbardziej zaskoczyło ... gdy pojawiłem się w biurze zawodów ... zapisuję się ... chcę płacić i tutaj niespodzianka ... start Nordic Walking jest za darmo. Takie cuda tylko u Augusta :-)

Ps. Użyłem terminu "biegacz", bo nie mam pojęcia jak się nazywał ten zawodnik (i chyba nie spotkałem go wcześniej na zawodach), a nie ma jeszcze dostępnych wyników bym mógł to sprawdzić.



niedziela, 10 listopada 2013

Grand Prix z Biegiem Natury - bieg 1/6



Cykl wystartował!!! I całkiem fajnie to wyszło, co jest dość miłym zaskoczeniem, nie obyło się oczywiście bez małego zamieszania ... ale to i tak pikuś przy tym co się działo wcześniej. A było to tak ... konkurs na trasę w Katowicach od początku wzbudzał wiele kontrowersji ... bo trasa, która zebrała najwięcej głosów nie była w Katowicach ... potem organizatorzy zdecydowali się na Starganiec ... aby rzutem na taśmę przenieść zawody na Muchowiec (tak została nazwana trasa), a tak naprawdę na teren Giszowca ... no ale ważne, że ostateczna wersja trasy została zatwierdzona, ma dobry dojazd i jest naprawdę bardzo fajna.

Team Night Runners

Na stronie internetowej niestety nadal panuje bałagan ... nie da się zarejestrować drużyny, nie da się wybrać Nordic Walking w formularzu, co też było przyczyną dzisiejszego małego zamieszania. Ale to już nie ma znaczenia ... o godzinie 10:50 ustawiłem się wraz z innymi kijkarzami na końcu stawki (nie było nas zbyt wielu ... chyba tylko 10 osób) i punktualnie o 11:00 nastąpił start.


Trasa na samym początku odrobinę za wąska, ale po 1 km stawka na tyle się rozciągnęła, że szło się bardzo przyjemnie ... błota było niewiele, sporo liści, było trochę ślisko i kilka osób przypłaciło to niegroźnymi potknięciami.


Po niecałych 32 minutach przekroczyłem linię mety z solidną przewagą ponad 5 minut nad kolejnymi kijkarzami ... wyprzedając w trakcie kilku wolniejszych biegaczy.
Następny start już 7 grudnia ... z czystym sumieniem ... polecam :-)


Ps. Przed chwilą się dowiedziałem, że trasa ponownie zmieniła nazwę ... na "Katowice Stawy Janina - Barbara".

sobota, 28 września 2013

"XI Mikołowski Bieg Uliczny im. Henryka Biskupiaka"



   W końcu udało mi się wystartować na atestowanej dziesiątce i poprawić swój czas z zeszłorocznego startu w Żorach ... i to od razu o ponad 6 minut! Nowa życiówka na 10 km wynosi 00:43:50, co jak na tak trudną trasę jest dużym sukcesem. Teraz czeka mnie gigantyczna praca by przełamać granicę 40 minut. Biegło się fajnie, pogoda była idealna, jak pisałem wcześniej trasa dość trudna ... podobna do Bytomskiego Półmaratonu ... góra, dół, góra, dół ... ale za to ładniejsza widokowo. Organizacyjnie było dobrze, na plus można zapisać: opłatę startową 20 zł, gulasz, drożdżówkę, gorącą herbatę, kawę na mecie, bardzo ładny medal, pamiątkową koszulkę, szybko ogłoszone wyniki, sprawnie przeprowadzoną dekorację i losowanie nagród. Minusy: brak elektronicznego pomiaru czasu, opóźniony start, bardzo wąskie pierwsze 100 metrów, słabo oznaczone toalety, szatnie ... to są takie rzeczy, które już nie powinny się pojawiać na 11 edycji biegu, organizatorzy powinni się jednak odrobinę bardziej postarać. Podsumowując: bardzo fajny bieg, doskonałe towarzystwo ... za rok chętnie tu wrócę i zrobię wszystko by poprawić swój czas. Gratuluję wszystkim, którzy ukończyli bieg, tym którzy poprawili swoje życiówki i Markowi, który wylosował nagrodę główną: rower górski.

Z Marzenką, która debiutowała w Nordic Walking
Night Runners w składzie (od lewej): Maciek, Miguel, Agata, Marek (wylosował główną nagrodę - rower), ja i Adrian
Reprezentacja Fundacji "Biegamy z Sercem"
Bardzo udany medal
   Po zakończeniu biegu Marzena z Arturem zaproponowali mi przejażdżkę do Zabrza ... gdzie godzinkę później rozpoczynał się bieg na dystansie 4,5 km w ramach Festiwalu Biegowego o Puchar Prezydenta Miasta Zabrze... postanowiłem się skusić. Gdy dojechaliśmy na miejsce, ku mojemu zdziwieniu okazało się, że biuro zawodów czynne jest do godziny 14:45, a start biegu o 16:45 ... dwie godziny czekania ... nie wiadomo na co ... ale co tam ... idziemy się zapisać ... tutaj kolejna niespodzianka ... wpisowe na ten bieg po parku ... 30 zł + 10 zł depozytu za numerek startowy ... WTF ... pakietu startowego brak, medali dla uczestników nie ma, pamiątkowego numerka startowego też nie ... więc stwierdziliśmy, że nie warto ... szkoda czasu i pieniędzy. Zajęliśmy się rozdawaniem ulotek promujących bieg i marsz Nordic Walking organizowany przez Fundację "Biegamy z Sercem", który odbędzie się już z w przyszłą sobotę na terenie Centrum Handlowego Europa Centralna ... rozdajemy ulotki, pokazujemy zainteresowanym jakie piękne medale będą dla każdego uczestnika ... i nagle słyszymy komunikat przez megafon "Pan rozdający ulotki biegu proszony jest o zgłoszenie się do biura zawodów" ... i całe szczęście, że to Artur był bliżej i poszedł zapytać się o co chodzi ... okazało się, że organizatorzy tej "cudownej" imprez nie życzą sobie, żeby ktoś bez ich zezwolenia rozdawał ulotki ... strasznie Nas to rozbawiło, szczególnie że byliśmy na terenie ogólnodostępnego parku, nie na żadnym prywatnym czy też ogrodzonym terenie ... nawet chcieli dzwonić po Straż Miejską ... nie wiem po co ... ale chcieli ... chwilę potem pojawił się jeszcze jeden organizator, który przeprosił za zachowanie swoich mniej rozgarniętych kolegów ... i zaczął coś bredzić, że on nie ma nic przeciwko aktywności ruchowej, ale że powinniśmy się ich zapytać o pozwolenie na rozdawanie ulotek. W tej sytuacji nie pozostało Nam nic innego jak ich wszystkich totalnie zignorować ... rozdawać ulotki dalej i po zakończonej misji pojechać do domu :-)

niedziela, 15 września 2013

Katowice Business Run


"Biegacze z Sercem Team I" od lewej: Karol, Marta, Leszek, Kuba, Paulina

   Doskonała impreza, bardzo dobry wynik, piękna pogoda. Wszystko poszło zgodnie z planem :-)
Organizatorzy zmiażdżyli wszystkie biegi jakie kiedykolwiek odbyły się w Katowicach i naprawdę nie ma w tym przesady. Bogaty pakiet startowy, świetnie oznaczona i zabezpieczona trasa, duża ilość toalet, wyniki wyświetlane na bieżąco na gigantycznym telebimie, imprezy towarzyszące dla dzieci, woda i napoje przed i po starcie w ilości nieograniczonej, można było wziąć dokładkę Pasta Party (jedzonko super, przygotowane przez kucharzy Hotelu Angelo) i to wszystko w szczytnym celu jakim jest pomoc dla Moniki i Łukasza, podopiecznych Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty. Jestem pod wielkim wrażeniem.
   Drużyna "Biegacze z Sercem Team I", której miałem zaszczyt być kapitanem zajęła bardzo wysokie 6 miejsce na 109 ekip. Biegliśmy w następującej kolejności: Paulina Janik, Jakub Wiśniowski, Leszek Duda, Marta Turczyk i na ostatniej zmianie biegłem ja. Wszyscy spisali się świetnie, to była wielka przyjemność patrząc na kolejne zmiany i to jak sprawnie ich dokonywaliśmy. Dziękuję mojej drużynie, mam nadzieję, że będziemy mieli jeszcze okazję kiedyś razem pobiegać.
   Gratulacje należą się również pozostałym dwóm drużynom, które zostały powołane do życie przez Urząd Miasta Katowice, a mianowicie "Biegacze z Sercem Team II" w składzie: Renata Wybierała, Monika Zielińska, Marta Zawadzka, Tobiasz Janikowski, Michał Molenda oraz "Urzędnicy z Sercem" w składzie: Waldemar Bojarun, Magdalena Płaza, Grzegorz Kleszcz, Sylwia Naziemiec, Marcin Stańczyk.
   Dziękuję za wspólny start i wspaniałą zabawę.

Pakiet startowy

Reprezentacja Fundacji "Biegamy z Sercem"

Tuż przed startem na ostatniej zmianie

Po ukończeniu biegu, z medalem, pilnując wózka :P