Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Exel Curve. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Exel Curve. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2014

III Bieg Walentynkowy



Rok temu było strasznie zimno ... wiał lodowaty wiatr ... a na mecie czekały na nas zamrożone pączki i pół kubeczka deficytowej, ale gorącej herbaty ... tym razem pogoda dopisała, zamiast pączków była drożdżówka i mały kubeczek herbaty ... jednak to w sumie bez większego znaczenia. Co było ważne to to, że po ubiegłorocznym słabym starcie (VI miesjce) postanowiłem wystartować w konkurencji par i to nie byle z kim ... bo z Bogusią Kupibidą ... tak więc apetyty i oczekiwania były dość spore i szczerze mówiąc nie przewidywaliśmy miejsca poza podium.

Ula Chrapek i Marcin Hałas
Gdy przyjechaliśmy na miejsce razem z Łukaszem, który startował indywidualnie (obecnie wraca do formy), przed biurem zawodów spotkaliśmy sporo znajomych ... Mariusz Nastuła, Ania Bogusz, Ania i Krzysiu Buroszek, Marcin Hałas z Ulą Chrapek, Bogdan Cyrus, Dorota Trzeja - Zdanowska, Bogumiła Kondzielnik, Darek Wekwert z żoną Basią i córką Amelią, Janusz Pytel i Jarek Sochacki z grupą Paleo Running.
Od lewej: Ania, Mariusz, Ania, Krzysiu, Bogusia, Łukasz i ja
Organizacyjnie było lepiej niż poprzednio, wszystko odbywało się zdecydowanie szybciej, bez żadnych zbędnych przestojów ... pozostało się tylko przebrać, zrobić mini rozgrzewkę i stanąć na linii startu ... i tutaj zaczęły się nasze kłopoty ... zagadaliśmy się, zagapili ... gdy ruszyli biegacze, a wraz za nimi kilku kijkarzy ... razem z Bogusią ostro ruszyliśmy do przodu ... jak się później okazało spiker mówił, że zawodnicy Nordic Walking startują z 30 sekundowym opóźnieniem ... ja tego nie słyszałem.

Puchary i pluszowe Dąbrowiaki
Pierwszy kilometr trasy był całkiem przyjemny ... później zaczęło się błoto ... tony błota ... koleiny z błota ... wszędzie błoto ... Bogusia "znalazła" utopiony w błocie konar i się przewróciła ... na szczęście bez uszczerbku na zdrowiu i sprzęcie ... gdy się podnosiła usłyszeliśmy "teraz, teraz, wyprzedzaj bo się wywaliła" ... fair play ... to nam podniosło ciśnienie i po 2 minutach wyprzedziliśmy tych zadowników a następnie zostawiliśmy daleko w tyle ... dalsza część marszu minęła bez niespodzianek, aż do mety, którą przekroczyliśmy jako trzecia para Nordic Walking. Tutaj dowiedzieliśmy się, że w związku z tym, że wystartowaliśmy szybciej będą naniesione poprawki i do Naszego czasu zostanie doliczona 1 minuta i 20 sekund ... zdecydowanie za dużo ... ale tak zadecydowali sędziowie ... po zakończeniu kalkulacji  wyszło, ze obronimy 3 miejsce ... ale tylko z 1 sekundową przewagą nad na kolejną parą!

Z Bogusią na podium
Wszystkie nagrodzone pary Nordic Walking
Puchar naprawdę solidnych rozmiarów
Podsumowując: udany start, organizacja bardzo dobra, trasa fatalna ... ale to wina warunków atmosferycznych ... podium bardzo cieszy, forma i technika też. Już wkrótce następne ciekawe starty ... sezon dopiero się rozkręca!!!

wtorek, 28 stycznia 2014

Exel Curve Pro World Cup - TEST 2.0


Po 6 miesiącach użytkowania postanowiłem napisać jeszcze parę słów o tych kijach.
Zacznę od ich zużycia ... buciki ochronne po pół roku nadal w całkiem niezłym stanie! ... groty nienaruszone, a jak widać po mojej ilości startów i treningów ... kilometrarz mają bardzo duży.

Bieżnika już nie ma ale na asfalcie daje jeszcze radę

Grot nadal ostry
Rękawiczki World Cup też są w doskonałej kondycji, a ja w końcu się do nich przekonałem. W poprzednim teście nie byłem nimi zachwycony, ale teraz możliwości jakie oferuje regulacja w każdej płaszczyźnie to coś wyjątkowo wygodnego.

Słynna rękawiczka World Cup
Jedynie, gdzie widać ślady zużycia to na korkowych rękojeściach, co wynika tylko i wyłącznie z mojego dość mocnego trzymania kijków, i wszystkie inne modele kijków z korkową rękojeścią, bez względu na firmę, i cenę, po pewnym czasie wyglądają u mnie tak samo, i wymagają wymiany.

Warstwa korka jest już odrobinę przetarta
O komforcie użytkowania pisałem już wcześniej ... i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Natomiast siła przyzwyczajenia do "wygiętych" kijków jest ogromna ... to, że w pierwszym momencie nie odczuwa się dużej różnicy w porównaniu z klasycznymi  kijkami też już pisałem ... ale po 6 miesiącach intensywnego marszu Nordic Walking zmiana kijków na inne jest dość "bolesna". Jakiś miesiąc temu wziąłem na spacer kije SWIX CT3 Carbon 80 ... naprawdę świetny sprzęt i mam do nich ogromny sentyment ale okazało się, że to już nie to samo.





Teraz już wiem, że firma EXEL produkując model Curve Pro zmieniła już na zawsze oblicze Nordic Walking i, że za kilka lat klasyczne proste kije odejdą do lamusa, a My będziemy na nie patrzeć z sentymentem, i uśmiechem na twarzy niczym na relikt z poprzednej epoki.

Z pełną ofertą firmy EXEL można zapoznać się na stronie SPORTPOLAND.PL


poniedziałek, 27 stycznia 2014

Weekend z kijami


W miniony weekend rozpoczęły się dwa cykle zawodów biegowo-nordicowych. Pierwszy z nich to "Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa" zorganizowany przez Amatorski Klub Biegania "Pędziwiatr" Gliwice.

Biuro zawodów
Impreza miała swój debiut, który w mojej skromnej opinii był bardzo udany ... łatwy dojazd, niska opłata startowa w wysokości 10 zł, parking dla zawodników, miła obsługa w biurze zawodów, bardzo dobrze oznaczona trasa o długości 10,35 km (trzy pętle po 3,45 km), przebiegająca po duktach leśnych i szutrowych ... i to, co było najważniejsze przy temperaturze -14 stopni ... pyszna gorąca herbata z cytryną :-)
Trasa
Na starcie Nordic Walking zjawiła się grupa znanych i utytułowanych zawodników (wśród biegaczy również nie zabrakło znanych mi, z rozmaitych tras, twarzy) ... Ryszard Kłyś, Krzysiu Duda, Mariusz Masiarek, Łukasz Dziano ... co tylko zapowiadało wspaniałą rywalizację ... i tak też właśnie było ... tempo było mocne, jak na takie warunki, walka fair play do ostatnich metrów i ostatecznie pierwsza trójka w kategorii OPEN wyglądała następująco:
1. Ryszard Kłyś
2. Karol Schröder (I miejsce kat. M 30)
3. Krzysztof Duda

Od lewej: Katarzyna Turko, Sergiusz Białucha, ja, Mariusz Masiarek, Ryszard Kłyś
Gratuluję Organizatorom udanego debiutu, dziękuję za świetną zabawę i jeżeli terminy pozwolą to postaram się być na kolejnych startach.

Terminy kolejnych "Prowokacji":
22 luty, 22 marzec, 19 kwiecień, 24 maj, 14 czerwiec, 26 lipiec, 23 sierpień, 20 wrzesień, 25 październik, 22 listopad, 13 grudzień.

Drugą imprezą cykliczną, która wystartowała w ten weekend jest już czwarta edycja znanego i lubianego Panewnickiego Biegu Dzika. Pisałem o niej już wiele razy więc wybaczycie, że nie będę się rozpisywał o organizacji ... bo wiadomo, jak coś organizuje August Jakubik to musi być perfekcyjne :-)

Trasa
Nowością był natomiast debiut w tej imprezie Kajusa, który w nosidełku na plecach Kasi zwiedzał lasy panewnickie i zrobił pierwsze 4882 metry w kierunku statuetki Dzika.

Kajus na plecach mamusi Kasi
A kuku!
Wśród kijkarzy rywalizacja nie była tak zacięta, jak w dzień poprzedni. Po zakończeniu zawodów przez Marcina Hałasa po drugim okrążeniu (spieszył się do Szczyrku, by wziąć udział w następnych zawodach) przycisnąłem troszkę bardziej na trzecim kółku i było po wszystkim ... czwarte szedłem sam, aż do momentu kiedy spotkałem Ilonkę z grupy nordicowej Stadionu Śląskiego, porozmawialiśmy chwilę i weszliśmy razem na linię mety :-) Potem już nie pozosało nic innego, jak tradycyjne ognisko i pieczenie kiełbaski ... I w taki oto sposób upłynął mój weekend ... mam nadzieję, że Wasz był równie aktywny i przyniósł wiele radości, i satysfakcji z osiągniętych wyników.

Dobre towarzystwo na trasie to podstawa
Pierwszy krok ku statuetce dzika

Terminy kolejnych "Dzików":
23 luty, 16 marzec, 13 kwiecień, 11 maj, 15 czerwiec, 20 lipiec, 17 sierpień, 14 wrzesień, 19 październik, 16 listopad, 14 grudzień.

Biegamy i Maszerujemy z Sercem
W imieniu Organizatorów zapraszam do wzięcia udziału w obu imprezach, terminy nie kolidują ze sobą więc można ukończyć oba cykle z wymaganą ilością startów, by otrzymać specjalne nagrody.

Zapraszam i pozdrawiam,
Karol

wtorek, 21 stycznia 2014

"Zimowy Rajd Czterech Żywiołów"


Jeżeli zaczyna się rok od maratonu ... to co może być następne? Oczywiście ultramaraton!

"Zimowy Rajd Czterech Żywiołów" oferował trzy trasy do wyboru:
- Extrim 150 km (trekking 40 km, rowery górskie 80 km, narty biegowe 30 km i zadania specjalne),
- Open 80 km (trekking 25 km, rowery górskie 40 km, narty biegowe 15 km i zadania specjalne),
- TP 50 km (marsz 50 km).

Do tego szaleństwa udało mi się przekonać Iwonę i Maćka (był to ich debiut ultramaratoński) i sobotnim rankiem zameldowaliśmy się w biurze zawodów, które mieściło się w gimnazjum w Bydlinie. Rejestracja przebiegła sprawnie i po 5 minutach od przyjazdu byliśmy gotowi do startu.

Przygotowania
Obowiązkowe Selfie przed startem :-)
Na miejscu spotkaliśmy naszą wspólną znajomą Monikę Zielińską, która wraz ze swoim kolegą Pawłem Kosmalą postanowiła zmierzyć się z trasą Open Mix 80 km. My wybraliśmy "skromnie" trasę TP 50 km, z planem przebiegnięcia jej w czasie około ośmiu godzin ... jednak jak się później okazało, nie wszystko poszło zgodnie z naszym planem.

Monika i Paweł gotowi do startu
O godzinie 9:00 rozpoczęła się odprawa, dostaliśmy mapy i mieliśmy jakieś 45 minut, by obmyślić jaką trasą pobiegniemy ... tutaj była pełna dowolność w znajdowaniu punktów. Jak się później okazało nasz wybór był optymalny (część zawodników wybrała podobne rozwiązanie).
Punktualnie o godzinie 10:00 ruszyliśmy z boiska przy szkole, uzbrojeni w mapy, kompasy i czołówki.

Tuż przed startem
Pierwszy punkt orientacyjny znaleźliśmy bardzo szybko ... chociaż nie obyło sie bez małej przygody ... Maciek postanowił sprawdzić na drewnianym (dodam do tego uszkodzonym) mostku wodoodporność swoich butów :-) ... nie przeszły testu ... i resztę trasy przyszło mu pokonywać w mokrym obuwiu.

Mostek, na którym Maciek testował obuwie :-)
Drugi punkt znajdujący się przy mogiłach Powstańców Styczniowych też znaleźliśmy bez większych problemów, zrobiliśmy sobie 5 minut przerwy i ruszyliśmy dalej.

Pierwszy postój
Punkt oznaczony numerem 3 również znaleźliśmy w miarę szybko ... i stanęliśmy na początku specjalnego odcinka BnO z 15 punktami, które chcieliśmy znaleźć jak najszybciej, by zakończyć bieg przed zmrokiem ... a ściemniało się bardzo szybko, dodatkowo wszechobecna mgła utrudniała nawigację. Zrobiliśmy ten odcinek w niecałe 3 godziny ... dwa punkty dały nam dość mocno popalić, Iwonę rozbolało kolano a ja zaliczyłem "szlif" przy zejściu z punktu "Skała" i dość boleśnie uderzyłem piszczelem w kamień ... na zakończenie dotaraliśmy do punktu czwartego. 15 minut odpoczynku na zjedzenie batoników i kanapek, i dalej w drogę.

Punkt "Drzewo"
Punkt "Skała"
Kolejny punkt - piąty zjadł dość dużo czasu ... ciężko było nam go odnaleźć ... straciliśmy na nim spokojnie 45 minut ... ale w końcu się udało. Chwila odpoczynku i bieg w kierunku najdalej wysuniętego na północ szóstego punktu ... zaczęło się już ściemniać, mgła zgęstniała i na moment straciliśmy orientację ... cofnęliśmy się trochę, by wrócić na szlak i nie biec już przez las ... od tego momentu staraliśmy się podążać już tylko ścieżkami i szlakami turystycznymi (których oznaczenie jest równie wielkim nieporozumieniem, jak oznaczenia polskich dróg) ... ten punkt, jak i następny najbardziej dał się nam we znaki ... straciliśmy tutaj ponad godzinę ... masakra ... zrobiło się całkiem ciemno ... mgła ... mżawka ... ale nie ma wyboru ... lecimy dalej w kierunku jaskini Zegar ... znowu błądzimy ... lokalizacja na mapie jest "przestrzelona" o jakieś 200 metrów ... gdy w końcu znajdujemy jaskinię to przez dobre pół godziny nie możmy odnaleźć "lampionu" ... odnajduje go Maciek, który postanowił wczołgać sie przez wąskie przejście do wnętrzna jaskini ... jesteśmy pod wrażeniem, że Organizatorzy zdecydowali się na umieszczenie go w takim miejscu.

Punkt w jaskini Zegar
Kolejny punkt na mapie to jaskinia Jasna ... i chyba najbardziej kontrowersyjny punkt na całej trasie ... nie tyle, że trudny do znalezienia, ale bardzo niebezpieczny ... szukając wejścia do jaskini znaleźliśmy się nad nią ... bo tak prowadził szlak ... przypominam, że jest ciemno, ślisko i mgliście  ... a w ziemi jest pełno szczelin (częściowo zasłoniętych przez liście) prowadzących na dno jaskini ... według mnie ten punkt był zbyt ryzykowny i nie powinno go być na trasie.

Nawigujemy :-)
Kolejny dziewiąty i zarazem ostatni punkt to już pestka, dotarliśmy do niego szybko i bez problemów ... od tego miejsca zaczęliśmy się już cieszyć z naszego sukcesu, jakim było znalezienie wszystkich punktów i ukończenie tego trudnego rajdu ... gdy weszliśmy do biura zawodów, zatrzymałem zegarek ... czas 11 godzin 5 minut i 42 sekund, co pozwoliło mi i Maćkowi na zajęcie 36 miejsca wśród panów a Iwonie 7 miejsca wśród pań. Czas może niezbyt imponjący, ale gdy weźmie się pod uwagę trudność trasy, warunki atmosferyczne i fakt, że zamiast wyznaczonych 50 km przebyliśmy o 10 więcej, to wynik jest całkiem niezły.

Szczęśliwi na mecie
W samym biurze było dość kiepsko ... żadnego medalu czy dyplomu, który po takim wysiłku byłby miłym akcentem ... żadnej butelki wody ... tylko malutki czajniczek elektryczny (który już nie działał) i pudełka z herbatą i kawą. Poszliśmy więc na gorący posiłek, który jak się okazało nie był zbyt jadalny (makaron z gulaszem) ... więc zebraliśmy się i pojechaliśmy do miejscowości Klucze, gdzie znajdowała sie pizzeria "Corleone" ... lokal wizulanie paskudny, ale obsługa bardzo miła i wspaniała pizza ... jedna z najlepszych jakie jadłem.

Kolacja ultrasów
Po tak pysznej kolacji nie pozostało nic innego jak wrócić do domu, byliśmy w Katowicach po północy ... regeneracyjna kąpiel ... 6 godzin snu ... pobudka ... o dziwno nie miałem żadnych skurczy, nogi aż tak bardzo nie bolały ... po prostu byłem ogólnie zmęczony. Gorąca herbatka, ubrałem się w biegowy zestaw, spakowałem kije i udałem się na czwarty start z cyklu "zBiegiemNatury". Szczerze mówiąć chciałem te 5 kilometrów pokonać możliwie najmniejszym nakładem sił, ale konkurencja była dzisiaj mocna i zmusiła mnie do sporego wysiłku. Ostatecznie byłem na mecie pierwszy z grupy Nordic Walking z czasem 34 minuty i 42 sekundy :-)


Pierwszy! :-)
Podsumowując przygotowany fizycznie i psychicznie byłem dobrze, więc wiedziałem, że z tej strony nie powinno być niespodzianek. Moje jedyne obawy dotyczyły warunków pogodowych i tego jak pójdzie mi nawigacja na trasie ... bo szczerze mówiąc moje posługiwanie się mapą i kompasem nadal jest dalekie od tego jakie bym chciał żeby było.

Gratulacje dla Iwony i Maćka, którzy świetnie spisali się na trasie i w pełni sprostali jej trudom. Maciek dodatkowo wykazał się dobrą umiejętnością nawigacji, co ułatwiło nam pokonanie trasy.
Podziękowanie dla Tomasza Waszkiewicza i Marka Lachera za towarzystwo na specjalnym odcinku BnO.
I na koniec OGROMNE gratulacje dla Moniki i Pawła, którzy zajęli trzecie miejsce w kategori Open MIX.


wtorek, 14 stycznia 2014

"III Gliwicki Bieg Orkiestrowy" Gliwice, Europa Centralna


Wszystko było pięknie ... doskonała pogoda ... wzorowa organizacja i niezapomniana atmofsera. Fundacja Biegamy z Sercem potwierdziła, że jest jednym z najlepszych organizatorów imprez sportowych. Umiejscowienie biura zawodów w centrum handlowym Europa Centralna jest genialnym rozwiązaniem, bardzo dużo miejsca dla zawodników, którzy dzięki temu nie są narażeni na warunki pogodowe i mogą się wygodnie rozsiąść przed i po zawodach.
Posiłek też był oryginalnym rozwiązaniem i jak dla mnie bardzo udanym ... zamiast klasyków jak bigos, bogracz czy fasolka ... zawodnicy otrzymali kupony do McDonald's i każdy mógł sobie wybrać zestaw według własnego gustu.
Po posiłku wszyscy udali się do serca Europy Centralnej, by na wcześniej przygotowanej scenie udekorować najlepszych zawodników i zawodniczki w poszczególnych kategoriach, potem sprawne losowanie nagród wśród wszystkich startujących i "III Gliwicki Bieg Orkiestrowy" przeszedł do historii.


Rozgrzewka z Kajuskiem

Kajus napędzany siłą mięśni mamusi
Teraz kilka słów o moim starcie.
Nordic wystartował minutkę po biegaczach ... i od razu na czoło stawki wysunął się Bogdan Cyrus, Ryszard Kłyś, Adam Niedbał, Mariusz Siankowski, Marcin Oleksiuk i Marcin Hałas i gdzieś w środku tej stawki Ja :-) Pod koniec pierwszego okrążenia (w sumie były cztery) na prowadzeniu był Bogdan z kilkoma sekundami przewagi nad Rysiem ... 15 sekund za tą dwójką byłem ja z Marcinem Oleksiukiem, zaraz za nami Mariusz Siankowski i za nim Adam Niedbał (dla mnie duża niespodzianka, gdyż stawiałem na Adama jako głównego pretendenta do zwycięstwa) i w szaleńczym pościgu Marcin Hałas, wracający do formy po październikowej operacji kolana.

O zwycięstwo przyszło mi walczyć z samym Diablo :-)

Na drugim okrążeniu nie było większych zmian, Bogdan umacniał przewagę nad Rysiem, ja chciałem się "urwać" Marcinowi, ale się nie udało, za nami Mariusz, potem Adam i zbliżający się do niego Marcin  ... trzecie okrążenie identyczne ... na początku czwartego Bogdan miał już na tyle dużą przewagę, że tylko jakaś kontuzja mogłaby go pozbawić zwycięstwa, za nim na solidnym drugim miejscu Rysiu, ja przypuściłem udany atak i uciekłem Marcinowi, zaraz za nim był Mariusz, potem walczący o podium Adam z Marcinem ... jak później się okazało różnica między nimi była poniżej jednej sekundy!


Gratulacje od Prezesa po przekroczeniu linii mety

Wyniki marszu Nordic Walking mężczyzn:

Kategoria senior:
1. Bogdan Cyrus 00:58:49
2. Ryszard Kłyś 01:01:03
3. Mariusz Siankowski 01:03:33

Kategoria junior:
1. Karol Schröder 01:02:16
2. Marcin Oleksiuk 01:03:39
3. Adam Niedbał 01:05:28

Jubileuszowe pięćdziesiąte podium,
na drugim miejscu Marcin Oleksiuk,
i na trzecim Adam Niedbał

Wśród pań było dla mnie dużą niespodzianką brak podium dla Bogusi Kupibidy ... i szczerze nie potrafię sobie przypomnieć kiedy ostatnio taka sytuacja miała miejsce. Z drugiej strony ogromne gratulacje dla Ani Buroszek, za zdobycie pierwszego podium w startach Nordic Walking, oby tak dalej!

Wyniki marszu Nordic Walking kobiet:

Kategoria senior:
1. Małgorzata Czuga 01:06:13
2. Bożena Białas 01:07:47
3. Małgorzata Rencz 01:09:07

Kategoria junior:
1. Klaudia Białas 01:07:44
2. Marzka Moroń Janerka 01:09:54
3. Anna Buroszek 01:10:08

Na koniec chciałem pochwalić wszystkich startujących z kijami ... poziom naprawdę był wysoki, fair play, bez żadnych podbiegaczy czy też osób markujących prawidłowy krok. Oczywiście nie wszyscy szli piękną, idealną techniką, ale były to drobne niedociągnięcia, które przy odrobinie chęci i treningu można łatwo wyeliminować.

Dziekuję za wspólny start i do zobaczenia na kolejnych zawodach.

sobota, 14 grudnia 2013

IV Grand Prix Mysłowic o "Puchar Truchtacza" Wielki Finał


Dzisiaj zakończyło się IV Grand Prix Mysłowic o "Puchar Truchtacza".
Dla  przypomnienia ... jest to cykl 7* biegów  terenowych na dystansie 6.7 km (trasa płaska, 100 metrów podbiegów z przwyższeniem 18 metrów) z podziałem na kategorie: bieg główny, canicross, nordic walking, służby mundurowe i górnicy organizowany  przez  Stowarzyszenie Truchtacz Mysłowice (*6 biegów obowiązkowych do generalnej klasyfikacji + jeden bieg zapasowy). Nie dostaje się punktów za poszczególne starty tylko sumowany zostaje czas z poszczególnych biegów więc zawsze trzeba być w dobrej formie ... bo np. jednym słabszym startem można sobie zaprzepaścić całe GP.

Po prawej Krzysztof Duda zwycięzca wszystkich 7 startów

Taki wypasiony bufecik tylko na Truchtaczu

Na podium z Grzegorzem Nowakiem i Krzysztofem Dudą

W kategorii Nordic Walking była bardzo mocna konkurencja, ale ostatecznie dzięki odrobinie szczęścia udało mi się zająć III miejsce w klasyfikacji generalnej. Krzysztof Duda wygrywając wszystkie 7 startów nie pozostawił reszcie kijkarzy żadnych złudzeń, co do tego kto rządzi w Mysłowicach :-), podobna sytuacja miała miejsce wśród pań, tutaj Kasia Grzesik również zdemolowała konkurencję. Drugi wśród mężczyzn był Grzesiu Nowak, ja jak już napisałem wcześniej byłem na III miejscu (3 razy byłem na II miejscu, 3 razy na III i raz na IV).
Cała oprawa i organizacja finału była perfekcyjna, bogaty bufet, smażenie kiełbasek, medale, puchary, pamiątkowe kubeczki ... wielkie słowa uznania dla Stowarzyszenia Truchtacz Mysłowice za organizację i wspaniałą atmosferę podczas wszystkich imprez.
I na koniec pozwolę sobie po raz kolejny zacytować Iwonę Major (zajęła III miejsce w całym GP): "Co może spotkać Cię najlepszego w Mysłowicach? ... Truchtacz!"






Terminarz V Grand Prix Mysłowic o "Puchar Truchtacza" 2014:

22 luty - Bieg I Zimowy
12 kwiecień - Bieg II Wiosenny
17 maj - Bieg III Polska Biega (bieg dodatkowy)
28 czerwiec - Bieg IV Letni
13 wrzesień - Bieg V Letni II
25 październik - Bieg VI Jesienny
13 grudzień - Bieg VII Wielki Finał

W imieniu Organizatorów serdecznie zapraszam.

niedziela, 8 grudnia 2013

III Panewnicki Dziki Bieg - Finał


Na 5 minut przed ostatnim Dzikiem w tym roku
Dzisiaj zakończyła się III edycja popularnego "Biegu Dzika". Udało mi się wziąć udział w 8 z 12 startów, dzięki czemu otrzymałem pamiątkową statuetkę. Po raz kolejny zmierzyłem się na trasie z Maćkiem Majcherczykiem ... i znowu był dla mnie poza zasięgiem, zdecydowanie lepiej rozłożył siły i był na mecie jakieś 2 - 3 minuty przede mną. Gratulacje Maćku - jesteś ostatnio nie do pokonania. Ku mojej radości na trasie pojawił się również Marcin Hałas (doskonały górski zawodnik), który wraca do formy po operacji kolana i który przez cały następny rok będzie ścigał się ze mną w kategorii M30 ... będzie się działo :-)

Moje trofeum
Podsumowując to wszystkie 8 startów uważam za udane, widać jak miesiąc po miesiącu moje czasy są coraz lepsze. To tak naprawdę na tej trasie uczyłem się i nadal się uczę jak dobrze technicznie chodzić z kijami. Trasa jest przecież bardzo wymagająca i w zależności od pór roku bardzo się zmienia. To również tutaj poznałem wielu wspaniałych biegaczy i kijkarzy, osoby które podziwiam i od których tak wiele się nauczyłem przez ten rok. To na Dziku pierwszy raz miałem okazję maszerować z medalistami mistrzostw Polski i Świata. Uwielbiam tutaj być i pokonywać każdy metr tej trasy, w dużej mierze to również zasługa panującej na "Dziku" atmosfery i wspaniałej organizacji, August wraz z żoną Krystyną i całą drużyną robią naprawdę kawał wspaniałej roboty i mam nadzieję, że starczy im sił i chęci na przeprowadzenie kolejnych edycji. Chciałbym w przyszłym roku być tutaj tak często jak to tylko będzie możliwe i po cichu liczę, że terminy 2014 nie będą kolidowały z Pucharem Polski, w którym bardzo chciałbym wystartować. Teraz pozostaje już tylko czekać na pierwszy start IV edycji, który ma nastąpić 26 stycznia ale podobno już z odrobinę zmienionym regulaminem. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę się doczekać na pokonanie kolejnych Dzikich kilometrów.

Z Anią i Jarkiem
Był to również start, w którym na poważnie miały okazję się sprawdzić buty Icebug PHYTO2 BUGrip. Trzymały się trasy idealnie, zero jakiegokolwiek poślizgu, na koniec po 20 km leśnej trasy żadnych śmieci w butach ... po prostu super :-) ale cały test tych butów opublikuję na początku stycznia, bo jak na razie mają na liczniku tylko 80 km.

I na koniec moje "dzikie" statystyki:

starty: 8/12
okrążenia: 32
dystans: 156 km 224 metry
czas: 18:55:31

Miejsca i czasy:

styczeń - II miejsce, 02:30:18
luty - I miejsce, 02:29:50
marzec - II miejsce, 02:23:39
kwiecień - III miejsce, 02:22:30
maj - I miejsce, 02:20:30
sierpień - I miejsce, 02:12:13
listopad - II miejsce, 02:19:12
grudzień - II miejsce, 02:17:16

Widzimy się 26 stycznia o godzinie 11:00 na inauguracji IV edycji Dzika. Obecność obowiązkowa.

wtorek, 19 listopada 2013

7 min/km


Przeczytałem dzisiaj notatkę, którą na swoim profilu umieścił Mirosław Bierkus. Dla osób nie będących w temacie jest to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w Polsce, wielokrotny medalista Mistrzostw Polski i Mistrzostw Świata, instruktor Nordic Walking. 
W owej notatce opisuje swój start w Maratonie Beskidy, kończąc ją takim oto stwierdzeniem:
"Rywalizacja w Nordic Walking jest wypaczeniem prawidłowej techniki marszu . Nie ma w Polsce zawodnika , który na poziomie sportowym w rywalizacji idzie prawidłową technika . Należę do tej grupy również i ja. Można sobie wypracować technikę marszu ,ale marsz z szybkością poniżej 7 min/km taki marsz będzie pozbawiony prawidłowej techniki . Można markować prawidłową technikę , ale nie można przy takiej szybkości iść prawidłowo."
Przyznam, że mocno się zdziwiłem taką wypowiedzią, bo znam (tak samo jak i autor wypowiedzi) kilka osób, które są w stanie spokojnie zejść na 6:45, 6:30 a nawet na krótszym dystansie poniżej 6:20, zachowując bardzo dobrą technikę ... bez żadnego markowania ... czy słynnego Mirkowego kroku z biodra.

Poniżej zdjęcie z Testu Coopera ... tempo 6:17 min/km ... z zachowaną prawidłową techniką.



niedziela, 17 listopada 2013

Listopadowy Dzik


O tym cyklicznym biegu w lasach Panewnickich napisano już chyba wszystko ... zatem rozpisywać się nie będę. I tym razem było tak jak być powinno ... ponad 400 osób na starcie, w tym 56 osób z kijkami, super organizacja, piękna pogoda ... lepiej być nie mogło ... chociaż w sumie mogło, bo zająłem dzisiaj drugie miejsce :p po wspaniałej walce z Maćkiem Majcherczykiem.



A już 8 grudnia ostatni "Dzik" w tym roku i tym samym nastąpi zakończenie III edycji wraz z rozdaniem nagród dla najwytrwalszych zawodników.