Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolonia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2013

Köln Marathon - dzień trzeci


Dzień rozpoczął się zgodnie z planem ... pobudka o 7:00, śniadanko, powrót do pokoju, godzinka drzemki :-) O godzinie 10:00 razem z Marcinem i Magdą udaliśmy się na start. Wszystko przygotowane perfekcyjnie, trasa i miejsce startu doskonale zabezpieczone, duże szatnie, kilka ciężarówek przygotowanych na przyjęcie depozytu i przetransportowanie go na metę. Do tego tysiące biegaczy, bardzo duża liczba zawodników startująca na rolkach, zawodnicy HandBike, dzieci ze szkół przygotowane do sztafety maratońskiej ... i niezliczona ilość kibiców. Około godziny 11:00 zaczynamy się z Marcinem powoli przedostawać do naszej strefy startowej, Magda zostaje z aparatem na wcześniej wyznaczonej pozycji :-).


Poszukiwanie najlepszych miejsc do robienia zdjęć

Punktualnie o godzinie 11:30 rozpoczyna się odliczanie i następuje start Köln Marathon ... dotarcie do linii startu zajmuje nam około 12 minut ... włączam zegarek i zaczyna się mój drugi maraton ... plan jest ambitny, zamierzam poprawić swój czas, który uzyskałem rok temu we Wrocławiu o godzinę, jestem na to kondycyjnie i psychicznie przygotowany ... 03:30 - 03:35 jest w zasięgu.




Pierwszy kilometr 5:05, drugi 5:02 i tak cały czas w okolicach 5:00 - 5:05 ... aż do momentu gdy znajduję się na wysokości tabliczki informującej o dziewiątym kilometrze ... nagłe gwałtowne szarpnięcie po zewnętrznej stronie lewego kolana ... jest tak bolesne, że na chwilę muszę się zatrzymać i usiąść ... mijający biegacze pytają się czy wszystko ok ... kiwam twierdząco głową, sięgam do kieszonki po tabletki przeciwbólowe ... podnoszę się i niepewnym krokiem ruszam dalej ... na 10 km patrzę na zegarek 00:51:47, nie jest źle ... zaczynam mieć nadzieję, że to może tylko jakiś przejściowy ból ... ale 100 metrów dalej okazuje się, że tak naprawdę to koniec na dzisiaj z poważnym bieganiem ... ból wraca ze zdwojoną siłą i to co dzieje się w mojej głowie jest naprawdę trudne do opisania ... zdecydowanie zwalniam, starając się oswoić z bólem ... na połówce mam czas 01:53:31, co jest czasem całkiem przyzwoitym ... gdzieś w głowie zaczyna się tlić nadzieja ... jak się nie pogorszy to chociaż 4 godzinki złamię. I tego się trzymam aż do 30 km ... gdzie kolano postanowiło powiedzieć STOP ... zerkam na zegarek ... 02:48:56 ... dzieje się najgorsza możliwa rzecz ... staję, wiem że to już jest koniec ... kilka minut na pozbieranie myśli i zaczynam powolny marsz. Okazuje się, że podczas marszu kolano prawie wcale nie boli, więc przyśpieszam ... mijają mnie kolejni biegacze, a ja mijam kolejne tabliczki wyznaczające przebyte kilometry. Momentami zapominam o kontuzji i zaczynam biec, ale za każdym razem taki zryw kończy się po 200 - 300 metrach i znowu przechodzę do marszu i bramkę wyznaczającą 40.7 km mijam z czasem 04:15:53 ... zostało ostatnie 1.5 km ... przechodzę w bolesny trucht by nie przechodzić przez linię mety, a bez względu na wszystko przez nią przebiec ... i to się udaje, wbiegam na metę, zegar pokazuje 04:27:12 ... dostaję medal, ale w pierwszym momencie mnie on nie cieszy, jestem wściekły na moją nogę, na to, że nie wyszło wszystko tak jak planowałem, czuję totalną bezsilność ... podchodzę do barierki ochronnej, opieram się o nią, daszek z czapki opuszczam na oczy i pozwalam sobie na moment słabości, by łzy oczyściły mnie z tych negatywnych emocji. I tak mija ... chyba z 5 minut ... głębokie oddechy, wyciszam się, jest mi zdecydowanie lepiej ... zaczynam się cieszyć tym co się wydarzyło, ukończyłem swój drugi maraton, mimo wszystkich przeciwności, kontuzji, moja wola walki i chęć pokonania czy raczej przetrwania dystansu okazała się silniejsza od wszystkich przeciwności.


Ostatnie metry
Takie tłumy kibiców były na całej trasie

Kibice byli obecni na całej trasie biegu, wyglądali i pozdrawiali biegaczy z okien swoich mieszkań, ustawiali głośniki z muzyką, całymi rodzinami spędzali dzień przed domami na kibicowaniu, pozdrawiali nas z ogródków letnich przy restauracjach, częstowali piwem, rozkładali grille, było kilkanaście bardziej zorganizowanych grup, zespoły muzyczne, bębniarze taiko. To było coś niesamowitego, z taką atmosferą nie spotkałem się nigdy wcześniej na żadnym biegu i muszę przyznać, że jest to bardzo motywujące, dzięki tak wspaniałym kibicom można znaleźć w sobie dodatkowe pokłady energii i dać z siebie jeszcze więcej na trasie.

Jedna z wielu kapel przygrywających biegaczom

Chciałem również bardzo serdecznie pogratulować Marcinowi Stańczykowi, który był drugim reprezentantem naszego miasta, a dla którego był to pierwszy maraton. Ukończył go w świetnym stylu łamiąc w debiucie barierę 4 godzin. Gratulacje!


Marcin na 30 sekund przed zostaniem Maratończykiem

Köln Marathon był wspaniałą przygodą, chciałem tutaj podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego wyjazdu: Urzędowi Miasta Katowice za zorganizowanie konkursu i za to, że to właśnie mnie wybrali jako reprezentanta Katowic. Podziękowania składam również na ręce Marcina Stańczyka i Magdaleny Płazy za wspaniałe towarzystwo podczas tego wyjazdu, dla Moniki Winkler za niezapomniany wyjazd do Wisły :-) oraz dla Agnieszki Pilawskiej za wspólne treningi i plany treningowe, których bardzo starałem się przestrzegać :-) Ukłon należy się również sponsorowi SklepBiegacza.pl za przygotowanie stroju sportowego oraz dla Centrum Diagnostyki Sportowej "Diagnostix" za przeprowadzenie wyczerpujących testów.


Kiepski czas Tato, ale medal dobry :-)

Specjalne podziękowania dla mojej kochanej żony Kasi i syna Kajusa za wsparcie  podczas przygotowań i za kibicowanie, buziaki dla mojej mamy i siostry, które były chyba bardziej przejęte tym wyjazdem niż ja :-) ale dzielnie to zniosły. Dziękuję również za ogromne wsparcie od moich znajomych na Fejsbuku i poza nim, za ogrom sms-ów (przepraszam, ale nie byłem w stanie na wszystkie odpowiedzieć). 

Dziękuję za tę wspaniałą przygodę!!!


sobota, 12 października 2013

Köln Marathon - dzień drugi


Dzień drugi był bardzo aktywny ... śniadanko, a potem zwiedzanie miasta. Köln jest naprawdę dużym i pięknym miastem i zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Mnóstwo zabytków, muzeów, galerii ... cudo.

Katedra św. Piotra i Najświętszej Marii Panny

Czas szybko zleciał i przyszła kolej na następny punkt programu ... wizytę w Ratuszu, do którego wraz z innymi reprezentantami miast partnerskich Köln zostaliśmy zaproszeni przez burmistrza, którym jest Jurgen Roters. Była to doskonała okazja, by nawiązać nowe znajomości i poznać biegaczy, którzy przyjechali z Hiszpanii, Irlandii Północnej, Turcji, Luksemburga, Rosji.

każdy z zawodników miał okazję powiedzenia paru słów o sobie

Po prezentacji zawodników nastąpiło zwiedzanie Ratusza i długo wyczekiwane Pasta Party :-)

od prawej: Marcin Stańczyk, Jurgen Roters, Magda Płaza i Ja 

Po powrocie do hotelu nie pozostało nic innego, jak przygotować zestaw startowy, wypić zimne piwko i położyć się spać :-)

piątek, 11 października 2013

Köln Marathon - dzień pierwszy

 
   Kolonia przywitała Nas deszczem, ale na szczęście prognoza pogody na niedzielę jest bardziej optymistyczna ... 12 stopni bez opadów ... idealnie do biegania. Prosto z lotniska udaliśmy się do hotelu, który znajduje się w samym centrum miasta.
Parę minut odpoczynku, a następnie spacer do biura zawodów w celu odebrania pakietów startowych ... miasto jest już przygotowane do biegu, wszędzie wiszą plakaty, znaki informacyjne, część ulic jest już zamknięta, po prostu czuje się atmosferę biegu :-) Biuro zostało umieszczone na dużej hali, w której odbywa się Köln Marathon Expo ... dziesiątki stoisk ze sprzętem do biegania w specjalnych promocyjnych cenach, naprawdę wszystko co biegacz może potrzebować :-)


Po wyjściu z Expo idziemy jeszcze na mały spacerek ... ulice pełne rozśpiewanych kibiców piłki nożnej ... za chwilę ma się rozpocząć mecz Niemcy - Irlandia Północna. My udajemy się grzecznie do hotelu ... i tak kończy się pierwszy dzień tej przygody.

środa, 4 września 2013

Köln c.d.

 
   Kolejny pracowity dzień w ramach przygotowań do maratonu upłynął głównie na dobieraniu odpowiedniego stroju i butów. Razem z Marcinem w Sklepbiegacza.pl , który jest jednym ze sponsorów mojego wyjazdu, spędziłem ponad dwie godziny. Na pierwszy ogień poszła przymiarka długich getrów ... tutaj poszło w miarę sprawnie i wybór padł na firmę Nike i model Tech Tight, następnie krótkie startowe spodenki ... wybór też był prosty ... Nike 5" Race Shorts. Koszulka z długim i krótkim rękawem to również produkty firmy Nike.
   Cała zabawa zaczęła się przy dopasowywaniu butów ... nawet nie pamiętam ile par przymierzyłem ... w każdej z nich przebiegłem parę minut na bieżni ... i tak, aż do momentu, gdy ubrałem Adidas Response Stability 5 M. Leżą na mojej stopie idealnie, krótka przebieżka tylko to potwierdziła - będą to buty, które zabiorę ze sobą do Kolonii.
   Wielkie podziękowania dla Agnieszki Pilawskiej za profesjonalną pomoc przy doborze ubrań i butów oraz za późniejszy trening interwałowy.


piątek, 30 sierpnia 2013

"Köln Marathon" KONKURS


  Tym razem do zgarnięcia bardzo bogaty pakiet gadżetów "Katowice dla odmiany". W zestaw wchodzą: kubek ceramiczny, kubek termiczny, smycz, pendrive, opaska odblaskowa i peleryna przeciwdeszczowa. 
Zasady takie jak w poprzednich konkursach... należy wytypować mój czas podczas "Köln Marathon", który odbędzie się 13 października. Typujecie czas netto, typy nie mogą się powtarzać, w przypadku dwóch takich samych czasów, liczy się kolejność typowań.
Swoje typy można zgłaszać do dnia 10 października do północy na stronie konkursu. Ogłoszenie wyników i zwycięzcy nastąpi we wtorek 15 października.


Zapraszam do udziału w konkursie i życzę trafnych typowań! :-)

środa, 14 sierpnia 2013

Przygotowania do "Köln Marathon" wystartowały !

Waga i analiza składu ciała

   Na początek dzisiaj rano wybrałem się w towarzystwie Magdy i Marcina do Wisły, by w Centrum diagnostyki sportowej "Diagnostix" wykonać test wydolnościowy. Łatwo nie było, gdyż pierwszy raz miałem okazję w czymś takim uczestniczyć. Maska i uprząż jednak trochę ograniczają swobodę ruchów, na dodatek test jest przeprowadzany na bieżni, której nie jestem zbyt wielkim fanem. Test rozpoczął się od marszu w tempie 6 min/km przez 3 minuty ... potem bieżnia zaczęła stopniowo przyśpieszać, aż do momentu w którym już nie jest się w stanie utrzymać tempa ... potem nastąpiło zwolnienie tempa i kolejne 3 minutki w tempie startowym. Następnie trzy pomiary krwi włośniczkowej, zaraz po zejściu z bieżni, kolejne pobrania po 3 i 6 minutach. Całość badania to około 45 minut. Gdy otrzymam wyniki po weekendzie to się nimi z Wami podzielę.

Tu już w pełnym rynsztunku 

Po powrocie do Katowic udaliśmy się pod pomnik Powstańców Śląskich na małą foto sesję.

Superjednostka

Pomnik Powstańców Śląskich
  
   I na zakończenie dnia trening ze znaną wszystkim biegaczom Agnieszką Pilawską. Rozgrzewka na stadionie i wybieganie w Parku Kościuszki. To był bardzo długi i intensywny dzień ... od pobudki o godzinie 5:30 do powrotu do domu o godzinie 21:30, ale było super, miałem okazję poznać kolejnych bardzo fajnych ludzi, którzy są niezwykle mocno zaangażowani w promocję Katowic i w zdrowy, sportowy tryb życia. 
   Już wkrótce więcej informacji na temat przygotowań do "Köln Marathon" oraz to co lubicie najbardziej ... czyli konkursy !!!